Kryzys na świecie, kryzys w Stali

9 Września 2012, godzina 12:13, autor:

Po ubiegłotygodniowej niespodziewanej porażce na własnym stadionie z Pogonią Siedlce wyjazdowy mecz z ostatnim w ligowej tabeli Świtem Nowy Dw&oa

Po ubiegłotygodniowej niespodziewanej porażce na własnym stadionie z Pogonią Siedlce wyjazdowy mecz z ostatnim w ligowej tabeli Świtem Nowy Dwór Mazowiecki miał dać nam wszystkim odpowiedź, w którą stronę zmierza Stal. Po tym meczu widać, że piłkarze Stali Rzeszów nie prezentują się najlepiej. Niektórzy z nich są cieniem tych z poprzedniej rundy i początku tego sezonu. Gospodarze zaś, u których w kadrze na ten mecz było aż 9 młodzieżowców pokazali, że wolą walki można w tej lidze dużo zdziałać. Niestety to wczoraj wystarczyło na nasz zespół.
Na świecie z kryzysem gospodarczym stara się walczyć m.in. Bank Centralnym, u nas muszą to uczynić trenerzy: Ryszard Kuźma, Tomasz Kaczyński oraz Przemysław Matuła.
 

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już w 7. minucie powinni prowadzić 1:0. Po nieudanej pułapce ofsajdowej w sytuacji sam na sam z Tomaszem Wietechą znalazł się Michał Strzałkowski i tylko dzięki temu, że napastnik Świtu oddał fatalny strzał (wysoko nad poprzeczką) Stalowcy mogli się cieszyć, że jeszcze nie przegrywają. Następne minuty meczu to optyczna przewaga piłkarzy Stali, którzy jako zespół bardziej doświadczony lepiej operowali piłką, ale niestety nie wiązało się to z jakimiś super sytuacjami bramkowymi. Biało – niebiescy na prowadzanie mogli wyjść w 17. minucie. Jednak bramkarz gospodarzy Michał Bigajski przeszkodził Danielowi Koczonowi w oddaniu strzału, a dośrodkowanie z linii końcowej napastnika Stali wybili obrońcy gospodarzy.
Jeszcze lepszą sytuację na 1:0 Stalowcy mieli w 26. minucie. Wtedy to Daniel Koczon był faulowany na 17 metrze. Do piłki podszedł Andreja Prokić i strzelił chyba według przekonania „jak wpadnie będzie to bramka kolejki”. Niestety piłka po jego dziwnym strzale przeleciała wysoko nad poprzeczką… W pierwszej połowie spotkania nic więcej się nie wydarzyło i obie jedenastki zeszły do szatni przy bezbramkowym remisie.
Sam początek drugiej połowy to wolna gra obu zespołów w środkowej części boiska. Nieliczni kibice zgromadzeni na stadionie nie mieli się w tym czasie czym zachwycać.
W 59 minucie meczu rozegrała się jak się okazało najważniejsza akcja meczu. Wtedy to gospodarze wywalczyli rzut różny. Po chwili następny. I za kilka sekund jeszcze jeden, który okazał się już skuteczny. Po dośrodkowaniu piłki na długi słupek na drugi metr piłka minęła wszystkich naszych obrońców i bramkarza i źle pilnowany Mateusz Zawiska z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki. Co ciekawe wszystkie te rzutu rożne były rozgrywane według tego samego schematu. Zawodnicy gospodarzy ustawiali się na linii bramkowej blokując Wietechę i rozbiegali się tuż po dośrodkowaniu.
Od tego momentu gospodarze postawili sobie za cel dowiezienie tego upragnionego zwycięstwa do ostatniego gwizdka Pawła Kukli z Krakowa. Niestety rzeszowianie nadal nie umieli przyspieszyć gry. Co z tego, że spokojnie rozgrywali ją na 40. metrze. A to co zrobił Andreja Prokić w 72. minucie to wie tylko on sam. Po bardzo dobrym prostopadłym podaniu od Tomasza Persony nasz najlepszy strzelec znalazł się dogodnej sytuacji. Niestety zamiast strzelać zaczął szukać swojej lepszej lewej nogi. A, że robił to bardzo długo to obrońcy w dziecinny sposób zabrali mu piłkę.
Jeszcze 2. minuty przed końcem na strzał z narożnika pola karnego zdecydował się Dawid Florian. Jednak bramkarz gospodarzy wybił piłkę na rzut rożny. W ostatnich sekundach spotkania gospodarze mądrze szanowali piłkę i odnieśli pierwsze w tym sezonie zwycięstwo.

Podsumowując – Stalowcy przerwali tym meczem bardzo dobrą serię w meczach wyjazdowych. Ostatnie bowiem punkty na wyjeździe stracili 21 kwietnia 2012 roku remisując w Derbach Rzeszowa z Resovią 0:0. Ostatnią zaś wyjazdową porażkę ponieśli 31 marca 2012 roku przegrywając w Stalowej Woli z miejscową Stalą (trenerem był wówczas jeszcze Andrzej Szymański).

W najbliższą sobotę przyjdzie czas na rehabilitację. Nie zmarnujcie jej !!!

REKLAMA
reklama