Konferencja po meczu ze Świtem

19 Września 2009, godzina 22:31, autor:

Piotr Mosór (trener Świtu NDM): Po dwóch porażkach mojego zespołu przyjechaliśmy tutaj z założeniem nie przegrania. Udało się


Piotr Mosór (trener Świtu NDM):
Po dwóch porażkach mojego zespołu przyjechaliśmy tutaj z założeniem nie przegrania. Udało się wygrać 2:1, po bramce w 94 minucie. Współczuję trenerowi, bo wiem jak to boli. W dwóch meczach traciliśmy bramki w 94 i 95 minucie. Uważam, że pierwsza połowa była bardzo dobra w wykonaniu mojego zespołu, wszystkie założenia taktyczne zostały spełnione. Zaś w drugiej za bardzo się wycofaliśmy. Pozwoliliśmy Stali grać i straciliśmy bramkę. Ale udało się wygrać i to najbardziej cieszy. Praca sędziów w pierwszej połowie była na bardzo wysokim poziomie, w przeciwieństwie do drugiej.

Czesław Palik (trener Stali Sandeco Rzeszów): Kilka meczy już tak przegrywamy. Albo ktoś popełni kardynalny błąd tak jak dzisiaj bramarz, który wcześniej bronił poprawnie. Obronił w doliczonym czasie rzut karny, a dzisiaj popełnił fatalny błąd. W wyniku czego przegrywamy mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Ale piłka jest okrutna, szczególnie jeśli samemu się nie strzela. Bo tracimy bramki regularnie, grając niezbyt rozważnie. Nie oceniam pracy sędziego, ale nie wolno w 93 minucie gwizdać takiego rzutu wolnego, gdy zarówno jeden zawodnik ma nogę podniesioną jak i drugi, i nic się nie dzieje. I przez jeden gwizdek niweczony jest wysiłek czternastu zawodników, którzy bardzo się starali i chyba na ten remis zasłużyli. Nudne jest ciągłe powtarzanie, że gramy poprawnie, albo dobrze, ale niestety punktów nie przybywa. Dzisiaj mieliśmy założenie, że jeden punkt to mamy przed meczem, a walczymy o dwa następne. Wiadomo, że graliśmy z przeciwnikiem, który do środy był liderem. Z tego co było widać na boisku to nie przypadkowo. Zagrali bardzo znormalizowaną i ułożoną piłkę. Dlatego ciężko się gra przeciw tak zorganizowanej drużynie. Mimo to udało nam się kilka razy podejść pod bramkę. Karol Wójcik strzelił po bardzo ładnej akcji, ale jeszczy tych atutów ofensywnych mieliśmy zbyt mało. Krauze był po kontuzji i mógł wejść tylko na chwilę. Pozostali zawodnicy muszą dojść jakoś do dyspozycji. Liczymy na Grybosia, bo w ataku mamy bardzo duże problemy. Ale także w obronie, przynajmniej jedno ogniwo jest bardzo słabe. Ale musimy się jakoś podnieść przed następnym meczem. Przy czym największym problemem dla mnie jako trenera jest stworzenie mobilizacji przed następnym meczem, bo taka porażka bardzo boli. Bolała nas porażka w Brzesku i boli nas tym bardziej dzisiejsza na własnym boisku.

REKLAMA
reklama