Konferencja po meczu z Ruchem

17 Października 2009, godzina 20:00, autor:

Piotr Zajączkowski (trener Ruchu Wysokie Maz.): Chciałbym pogratulować drużynie Stali bardzo dobrego spotkania. Spodziewaliśmy się ciężkiego

Piotr Zajączkowski (trener Ruchu Wysokie Maz.): Chciałbym pogratulować drużynie Stali bardzo dobrego spotkania. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, ale nie aż tak. Był to mecz z kategorii, że można go było wygrać jak również i przegrać. Bramka dająca prowadzenie dla Stali wybiła nas z rytmu. Jednak od tego momentu zaczęliśmy grać coraz lepiej. Do przerwy mieliśmy conajmniej 2-3 bardzo dogodne sytuacje. 

Jedna z nich została wykorzystana przez Twardowskiego. Po przerwie zarówno z jednej, jak i z drugiej strony toczył się zdecydowany bój o zwycięstwo. Jeżeli Stal będzie z takim zaangażowaniem i determincją grać na własnym terenie to jest w stanie wygrać z każdym zespołem.

Czesław Palik (trener Stali Sandeco Rzeszów): Przystępowaliśmy do spotkania zdeterminowani. Podjęliśmy walkę do końca, jednak jak nie zawodnicy stracą piłkę to jakiś pech nas ciągle prześladuje, bo bramka dla zespołu gości nie padła z tych sytuacji co mogła paść, a z ewidentnego błędu sędziego. Nie był to minimalny spalony, tylko co najmniej metrowy lub półtorametrowy. Do przerwy tak jak trener powiedział, zespół gości miał dwie bardzo dobre sytuacje bramkowe. Myśmy też mieli świetną sytuację, ale Majda nie trafił głową w bramkę i tylko skończyło się na groźnej sytuacji. W końcówce meczu nie mając wiele do stracenia, nacieraliśmy naprawdę bardzo dzielnie. Z lewej strony bardzo aktywni Majda z Husem stwarzali duże zagrożenie. Po prawej Krauze, który pięknie dośrodkowywał. Dwa razy ładnie wrzucał Sunday, raz do Jędryasa, ale niestety nikt mu nie krzyknął, że jest sam. Drugie podanie do wychodzącego sam na sam Majdy. Bramkarz już leżał na murawie i gdyby tak doświadczony piłkarz  zrobił tzw. "przycinkę" bylibyśmy w pełni szczęśliwi bo wygralibyśmy mecz. Jednak znowu skończyło się remisem, ale trzeba pochwalić zespół za niesamowitą determinację. Chociaż wielu zawodników nie grało tak jak bym tego od nich oczekiwał. Gdy się gra w takiej sytuacji jak my to każda sytuacja to drżenie łydki. To nie przynosi takiego efektu jak przed meczem sobie zakładaliśmy.

REKLAMA
reklama