Kompleks Nowego Sącza przełamany (relacja)

20 Sierpnia 2006, godzina 09:22, autor:

Biorąc pod uwagę wyniki z minionych lat, niewielu kibiców wierzyło, że w końcu uda się rzeszowskiej Stali wywalczyć na trudnym nowosąde

Biorąc pod uwagę wyniki z minionych lat, niewielu kibiców wierzyło, że w końcu uda się rzeszowskiej Stali wywalczyć na trudnym nowosądeckim terenie zwyciestwo. A jednak. Podopieczni trenera Piotra Brzezińskiego byli drużyną zdecydowanie lepszą od gospodarzy i zasłużenie sięgnęli po trzy punkty meczowe. Warto zaznaczyć, że przy odrobinie szczęścia tryumf mógł być dużo bardziej okazały.
Pierwsze czterdzieści pięć minut było wyjątkowo niemrawe w wykonaniu obu stron. Początkowo, przez ponad kwadrans, to Stal posiadała optyczną przewagę, jednak przeprowadzanym atakom brakowało wykończenia w postaci ostatniego dogrania oraz strzału na bramkę. Gdy te starania nie przynosiły zamierzonego rezultatu, inicjatywę zaczęli przejmować "Górale". Do szarż na bramkę gości upatrzyli sobie przede wszystkim lewą flankę, wychodząc pewnie z założenia, iż młodzieżowiec Jakub Kosztyła może mieć problemy z upilnowaniem ich szybkiego skrzydłowego. Kosztyła ze swoich zadań defensywnych wywiązywał się jednak bez większych zarzutów, dlatego jedyna dogodna okazja Sandecji do zdobycia bramki pojawia się po dograniu z drugiej strony boiska. Znajdujący się sam przed Petrykowskim Nowak już pewnie widział piłkę w siatce, gdy ta niefortunnie mu odskoczyła i padła łupem rzeszowskiego golkipera.

Po ostrej reprymendzie od trenera Brzezińskiego w przerwie, Stalowcy wyszli na drugą część spotkania bardziej zdeterminowani do zdobycia bramki. Już trzy minuty po wznowieniu gry, stuprocentową sytuację po dograniu Pawła Kloca z rzutu wolnego i błędzie bramkarza Hładowczaka, któremu piłka wyślizgnęła się z rąk, zmarnował Daniel Popiela. Pozostawało mu tylko dopełnić formalności, a uderzając z trzech metrów posłał piłkę daleko od spojenia słupka z poprzeczką... Po kilku niegroźnych akcjach nowosądeczczan, ambicja piłkarzy z Rzeszowa została najwyraźniej podrażniona. Rzucili się oni do ataku. W 56 minucie w sytuacji sam na sam z Hładowczakiem znalazł się Kacper Tatara, jednak z tego pojedynku zwycięsko wyszedł bramkarz gospodarzy. Niepowodzenie kolegi z nawiązką zrekompensował drużynie w 62 minucie Krzysztof Jabłoński. Po dokładnym prostopadłym zagraniu Kloca popularny "Jabol" wyprzedził obrońców, minął bramkarza i zaliczył, jak się później okazało, decydujące trafienie w tym spotkaniu. W ostatnich dwudziestu minutach Sandecja dążyła do odwrócenia losów spotkania. Kilka razy "gorąco" robiło się w polu karnym Stali, jednak jedyną dogodną w tym okresie czasu sytuację miał wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Kozub, któremu w ostatniej chwili piłkę spod nóg wyłuskał Majda. Rzeszowianie "wrócili z dalekiej podróży"... W międzyczasie szansy na podwyższenie rezultatu nie wykorzystali Fabianowski, Jabłoński i pod koniec meczu Kloc. Trener Brzeziński do gry desygnował defensywnych Drozda i Walata, co w samej końcówce pozwoliło uniknąć zbędnej nerwówki.   

Zwycięstwo w Nowym Sączu z pewnością wleje nieco optymizmu w serca kibiców z Rzeszowa. Cieszy nie tylko sam wynik, ale przede wszystkim fakt, ze z każdym meczem drużyna jest bardziej zgrana co przekłada się na efektywność gry. Nowopozyskani piłkarze potwierdzają swoją przydatnosć do zespołu, coraz lepiej rozumieją się z pozostałymi kolegami. W sobotnim pojedynku w biało-niebieskich barwach zadebiutowali: Damian Wolański i Marek Drozd. Szczególnie ten pierwszy, mimo, iż na boisku pojawił się dopiero w 72 minucie, pokazał, że ma zadatki na niezłej klasy piłkarza. Jest szybki, dobrze ułożony technicznie. Jednym słowem, powinna być z niego "pociecha". In plus zaskakuje także postawa pozostałych juniorów - aktywnego i zadziornego Kacpra Tatary oraz Jakuba Kosztyły, który bardzo dobrze radził sobie jako skrajny obrońca. Słowa pochwały należą się jednak całemu zespołowi. Martwią jedynie zdobyte cztery żółte kartki, które były efektem głównie niepotrzebnych dyskusji z częstochowskim arbitrem.

Piłkarze oraz działacze victorię tę pragną zadedykować Andrzejowi Standio, życząc jednocześnie szybkiego powrotu do zdrowia oraz wznowienia pracy w klubie.

Wszystkich kibiców zachęcamy do licznego przybycia na stadion przy Hetmańskiej już w najbliższą środę.  Pomóżmy piłkarzom w odniesieniu kolejnego  tryumfu, tym razem w potyczce z Orlętami z Radzynia Podlaskiego. 


(stal_rzeszów)

REKLAMA
reklama