Kobos załatwił Kmitę

27 Września 2005, godzina 19:59, autor: Grzegorz Szalacha

Pokonując u siebie Kmitę, rzeszowska Stal wygrała jeden z ważniejszych meczów rundy jesiennej. Zabierzowanie pokazali się jako zespó

Pokonując u siebie Kmitę, rzeszowska Stal wygrała jeden z ważniejszych meczów rundy jesiennej. Zabierzowanie pokazali się jako zespół zaawansowany technicznie, ale grający zbyt nonszalancko. Bohaterem wieczoru został Łukasz Kobos, który zaczyna poczynać sobie w Stali tak pewnie, jak czynił to wcześniej w Wisłoce Dębica. STAL RZESZÓW - KMITA ZABIERZÓW 2-0 (2-0)
1-0 Kobos (18, strzał z 22 m), 2-0 Kobos (35-głową, po dośrodkowaniu Szymańskiego)
STAL: Pomianek 7 - Lebioda 7, Łuczyk 7, Popiela 0, Ogar 7 - Szymański 7, Sierżęga 6 (63. Kędzior), Zajdel 7 (88. Walat), Banaszkiewicz 6, Kobos 8 (80 Wójcik) - Brożek 8 (90. Sereda).
KMITA: Brzeziański 5 - Krauz 5 (72. Dierżanowski), Giza 6, Jędrszczyk 5, Zontek 3 (46. Broź 4) - Bębenek 7, Zawadzki 6, Filipczak 6, Szwajdych 6 (85. Mazurkiewicz) - Bagnicki 5, Czerwiec 5 (69. Gawęcki).
SĘDZIOWAŁ Marek Karkut (Warszawa). ŻÓŁTE KARTKI: Banaszkiewicz, Popiela, Ogar, Zajdel, Lebioda - Zontek, Filipczak; CZERWONA KARTKA: Popiela (50, faul). WIDZÓW 700.
Stalowcy wzięli przeciwnika w takie obroty, że zakręcili im w głowach. Grali ładnie, szybko, składnie. - Przez 20 minut jechali z nami, że hej - kręcił głową Marcin Giza, kapitan gości. W 15. min Bogusław Sierżęga podał do Piotra Brożka, który wyłożył piłkę Krzysztofowi Szymańskiemu jak na patelni. Ten z 5 m wycelował w bramkarza. Za chwilę ustawiał celownik Łukasz Kobos; piłka poszybowała nad bramką. W następnej akcji uderzył z powietrza pięknie i zaskakująco. - Myślałem, że piłka idzie koło słupka. Zmyliło mnie oświetlenie, bo rzadko gramy przy jupiterach - tłumaczył się Rafał Brzeziański. Rywale kilka razy groźnie natarli. Nadeszła sądna 35 minuta. Znów dał o sobie znać Kobos. Ponownie trafił za drugim razem. Za pierwszym, obsłużony przez Brożka, z 12 m nie popisał się. Kiedy zgrał mu wprost na głowę Szymański, mimo asysty Jędrszczyka, przymierzył, że palce lizać. W 50. min Daniel Popiela kopnął już za końcowa linią Pawła Szwajdycha i wyleciał z boiska. I zaczęło się.
Kmita przycisnął. Stalowcy rzadko wychodzili z własnej połowy, bronili się dzielnie, skutecznie i szczęśliwie. Rozlegały się "ochy” i achy”. Świetnie operujący piłką rywale wypracowali sobie parę sposobności, ale ani Maciej Bębenek, ani Artur Czerwiec, ani Krzysztof Filipczak nic nie wskórali. W 86. min Brożek urwał się z lewej strony obrońcom z Zabierzowa, ale z kąta strzelił obok słupka. Gdyby podał Karolowi Wójcikowi, byłoby 3-0.
- Kończ facet, bo kto zapłaci rachunek za światło! Domagali się kibice, kiedy dobiegała 95. minuta, a inne argumenty, że już czas, na ostatni gwizdek nie robiły na arbitrze wrażenia.
Goście protestowali. W protokole meczowym było dwie "dwójki”. Z jedną wystąpił Michał Zajdel. Druga widniała przy nazwisku rezerwowego Dariusza Woźniaka. - Gospodarze mówią, że to pomyłka, ale my tak tego nie pozostawimy - odgrażali się.
REKLAMA
reklama