Każdy popełnia błędy..

12 Listopada 2006, godzina 15:49, autor:

Rozmowa z  Danielem Popielą - obrońcą Stali Rzeszów - na temat minionej rundy i nie tylko... - Jak oceniasz występy Stali w rundzie

Rozmowa z  Danielem Popielą - obrońcą Stali Rzeszów - na temat minionej rundy i nie tylko...

- Jak oceniasz występy Stali w rundzie jesiennej?
- Uważam, że zaprezentowaliśmy średni poziom. Biorąc pod uwagę nasz potencjał, powinniśmy być liderem po tej rundzie. Z ilości zdobytych punktów na pewno jesteśmy niezadowoleni, mogło ich być przynajmniej o 4 więcej. Każdy z nas zrobił sobie indywidualny rachunek sumienia i każdy z nas wyciągnie wnioski ze swojej gry i popracuje nad tym, aby w przyszłej rundzie było lepiej. Duże słowa uznania należą się takim zawodnikom, jak Wojtek Fabianowski czy Damian Wolański, dzięki którym wygraliśmy kilka trudnych spotkań.

- Jaką ocenę wystawiłbyś sobie?
- To była słaba runda w moim wykonaniu. Miałem kilka wpadek - większych i mniejszych. Popełniłem dwa rażące błędy, które miały wpływ na wynik końcowy i tym samym przyczyniłem się do tego, że tych punktów jest tak mało. Nie wiem, jakie były tego przyczyny – może słaba koncentracja? Na pewno nie jestem z siebie zadowolony.

Jak podoba Ci się ocena trenera?
- Muszę przyznać, że byłem trochę zaskoczony, chociaż nie ukrywam, że trener miał dużo racji mówiąc, że wcale nie jestem „boiskowym zabijaką”. Czasami rzeczywiście za bardzo się przejmuję tym, co o mnie mówią i może mieć to wpływ na moją grę.

- Jak oceniasz swoją szybkość jako obrońcy i czy uważasz, że to maksimum Twoich możliwości?
- Na pewno nie. Jakie mam warunki fizyczne, każdy widzi i podobnie jak trener uważam, że gdybym był nieco szybszy i zwrotniejszy pewnie nie grałbym w trzeciej lidze. Przed nami trzy miesiące ciężkiej pracy. Ja postaram się wykorzystać ten czas jak najlepiej, aby udoskonalić swoje umiejętności w jak największym stopniu.

- Jak daleko sięgają Twoje ambicje piłkarskie? Co odpowiedziałbyś ludziom, którzy twierdzą, że jesteś jednym z tych, którzy "dbają" o obecny stan rzeczy? Bo wiesz, że takich opinii nie brakuje..
- Nie ukrywam, że dobrze mi się gra w Stali. Uważam, że mamy dobry i zgrany zespół, dlatego nie myślę o zmianie drużyny. To jednak wcale nie oznacza, że dbam tylko o obecny stan rzeczy i swoją wygodę. Przecież jakbym się nie przykładał do gry i nie zostawiał zdrowia na boisku, to nie znalazłbym pracy w żadnym zespole trzeciej ligi. Poważnie myślę o awansie do drugiej ligi ze Stalą Rzeszów. Zresztą wszyscy w drużynie mocno wierzymy, że jesteśmy w stanie ten cel osiągnąć.

- Na ile jesteś pewien swojej pozycji w drużynie?
- Grałem we wszystkich meczach w pełnym wymiarze czasowym. Nie wiem, w jakim stopniu była to jedynie konieczność, a w jakim zaufanie trenera. Na razie nie mamy zbyt wielu obrońców na ławce rezerwowych, ale jeśli będę musiał rywalizować o miejsce w składzie, to nie będzie to stanowiło dla mnie żadnego problemu, nawet jeśli tą rywalizację przegram. Jeśli znajdzie się jakiś dobry obrońca i trener zadecyduje, że nie ma dla mnie już miejsca na boisku, to na pewno taką decyzję przyjmę z pokorą i spokojem. To jest naturalna kolej rzeczy.

- Czy to prawda, że chciałeś odejść ze Stali przed sezonem?
- Tak.. Myślałem, że się już wypaliłem i zatrzymałem w miejscu. Chciałem zmienić otoczenie, ale po rozmowie z prezesem doszedłem do wniosku, że jeszcze zostanę i spróbuję powalczyć z drużyną jeszcze jeden rok. To półrocze wyszło nieco mizernie, ale nie żałuję swojej decyzji.

- Grasz u nas już od kilku sezonów. Czym według Ciebie można usprawiedliwić te wpadki, które nam się ciągle zdarzają? Zgodzisz się, że ze słabszymi drużynami gramy przeważnie słabiej i zdarza nam się lekceważyć przeciwnika?
- Zawsze przed sezonem każdy uważa nas za głównego kandydata do awansu, więc można powiedzieć, że gramy pod pewną presją. To prawda, że z dobrymi drużynami gramy naprawdę nieźle. Natomiast jeśli chodzi o słabszych przeciwników, to stwierdzenie, że ich lekceważymy jest mocno przesadzone. Wiadomo, że w takich spotkaniach kibice oczekują tylko jednego wyniku, a my nie zawsze jesteśmy w stanie ten nacisk przezwyciężyć i wtedy ten teoretycznie słabszy przeciwnik na tym korzysta.

- Jak oceniasz współpracę z trenerem Brzezińskim w porównaniu z trenerami Kuźmą i Opalińskim? Co nowego wniósł do drużyny trener Brzeziński, czego brakowało w kontakcie z innymi trenerami?
- Nie chcę go z nikim porównywać. On zupełnie inaczej „wchodzi” w drużynę. Niestety, nie miał zbyt wiele czasu na przygotowanie nas do rundy, ale cały czas ogromnie nas mobilizował i zachęcał do zaciętej walki na boisku. Współpracę z nim oceniam bardzo pozytywnie.

- Na stadionie Stali z meczu na mecz widać coraz mniej kibiców. Brakuje Ci aktywnego dopingu podczas meczów u siebie?
- Kibice swoim dopingiem nieraz motywowali nas do walki i to nam dodawało sił. Teraz nam tego bardzo brakuje, zwłaszcza na meczach u siebie, ale rozumiemy rozgoryczenie kibiców. Nasza gra czasami pozostawiała wiele do życzenia. Jednak mamy też do nich trochę żal. Jak jest źle, to wtedy się uaktywniają - czy to na forum internetowym, czy na stadionie w trakcie i po meczu. W minionej rundzie doping na meczach był znikomy, jeśli w ogóle był. Przykro nam, że kibice w nas nie wierzą i nie chcą nam pomóc.

- Ostatnio pojawiają się bardzo nieprzychylne komentarze na temat zawodników Stali Rzeszów, w których bardzo często pada Twoje nazwisko. Jak skomentujesz oskarżenia dotyczące rzekomego „ustawiania” wyniku?
- To jest chyba największa głupota, jaką w życiu słyszałem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie obstawia wyniku przeciwko sobie i nie robi z siebie pajaca na boisku, zwłaszcza w meczach u siebie. Błędy zdarzają się każdemu, ale nie można z nich wyciągać aż tak pochopnych wniosków. Ja nie byłbym w stanie w ten sposób oszukiwać kolegów z drużyny, trenera i działaczy.

- Czym zajmujesz się na co dzień?
- Do południa pomagam koledze w prowadzeniu firmy. Czasami gram w piłkę halową, głównie podczas przerw między rundami, żeby nie stracić formy.

- Jaki jest Twój największy sukces sportowy?
- Zdecydowanie udział w barażach o drugą ligę ze Stalą Rzeszów. Jako junior rozegrałem kilka spotkań w drugiej lidze z Unią Tarnów, ale to były tylko epizody.

- Jakie jest Twoje największe marzenie?
- Takie najbardziej realne to awans ze Stalą do drugiej ligi. Mimo, iż nie jestem jej wychowankiem, to swoje marzenia wiążę właśnie z tym klubem.

- Dziękuję za rozmowę.
- Dzięki.

(Karola)

REKLAMA
reklama