Jestem zainteresowany ofertą Kmity

6 Grudnia 2006, godzina 08:22, autor:

Rozmowa z supersnajperem Stali Rzeszów Wojciechem Fabianowskim, w której mówi między innymi o swoich planach dotyczących przyna

Rozmowa z supersnajperem Stali Rzeszów Wojciechem Fabianowskim, w której mówi między innymi o swoich planach dotyczących przynależności klubowej w rundzie wiosennej.

- Mimo kiepskiego startu do rundy jesiennej możesz ją chyba zaliczyć do udanych...

Zaczęło się nieźle. Potem miałem lekki kryzys. Wiedziałem, że oczekiwania wobec mojej osoby będą duże i bałem się tego, że jak przestanę strzelać bramki to zawiodę bardzo wiele osób. Na szczęście dla mnie dobrze się skończyło, dla zespołu również nie najgorzej, chociaż jak wiadomo, mogło być lepiej. Ogólnie jestem zadowolony. Także z liczby zdobytych bramek. 

- Czy to przypadkiem nie syndrom króla strzelców towarzyszył i przeszkadzał Ci w pierwszej części rozgrywek?

Trener trochę mi zarzucał, że żyję przeszłością. Wiedziałem, że łatwo nie będzie. Można powiedzieć, że byłem baczniej obserwowany i pilnowany na boisku przez naszych przeciwników, gdyż uważali mnie za groźniejszego niż pozostali. Było mi więc nawet trudniej. Miałem mały kryzys w środku rundy, ale na szczęście potrafiłem się na nowo wkomponować w zespół i pomyślnie zakończyć jesienne rozgrywki. Mogłem bardzo polegać na Łukaszu Szczoczarzu, który sprawdził się jako czołowy napastnik i pokazał się z bardzo dobrej strony. Przy mojej niedyspozycji przejął moje obowiązki i skutecznie mnie zastępował.

 - Miała miejsce rywalizacja na pozycji napastnika, na przykład między Tobą i właśnie Łukaszem?

Owszem, była, ale to mnie bardzo motywowało. Na nikogo się nie obrażałem i nie miałem żalu o to, że siedzę na ławce. Wiadomo, że to nie było dla mnie przyjemne. Może gdybym prezentował rewelacyjną formę i siedział, to miałbym pretensje. Ale kilka rzeczy sobie przemyślałem i wziąłem się do roboty. W pewnym momencie nastąpił pewien kryzys w drużynie, wyniki były niezadowalające. Wtedy coś trzeba było zmienić. Wybór padł akurat na mnie, więc dawałem z siebie wszystko. Przełamałem się po pierwszej strzelonej bramce i później grało mi się już tylko lepiej.

 - Nie miałeś pretensji sam do siebie, że nie wybrałeś przed sezonem oferty innego klubu z wyższej ligi? Było ich parę, ale ostatecznie zostałeś w Rzeszowie. Raczej nie po to, by siedzieć przez pewien czas na ławce.

Nachodziły mnie takie refleksje. Zawsze można mieć do siebie pretensje i myśleć „co by było gdyby..”, ale ja staram się do tego inaczej podchodzić. Całe to zamieszanie na początku rundy w związku z przejściem do Stalowej Woli na pewno mi nie służyło. Trochę się wahałem, ale z perspektywy czasu jestem zadowolony z decyzji o pozostaniu w Rzeszowie. Teraz również zauważyłem, iż wytworzyła się wokół mojej osoby taka "gęsta atmosfera". Jestem tym nieco zdziwiony, gdyż nie zdarzyło mi się konkretnie rozmawiać z kimkolwiek na temat mojego ewentualnego odejścia ze Stali.

 - A tak szczerze, to chciałbyś gdzieś odejść?

Jestem zainteresowany ofertą Kmity i jeżeli miałbym odchodzić ze Stali, to właśnie tam. Nie jest to dla mnie co prawda zbyt komfortowa sytuacja, bo musiałbym się przeprowadzić z całą rodziną, ale są też zalety gry w II lidze. Podjąłem decyzję, że jeśli się dogadam z zabierzowskim klubem, to pewnie odejdę ze Stali. Połowa sukcesu już za mną, bo oba kluby zdążyły się już porozumieć w sprawie mojego transferu.

 - Jaka jest szansa, że zostaniesz w Stali?

Jeżeli nie uda mi się przejść do Kmity, to na pewno nie będę szukał nic na siłę i zostanę w Rzeszowie.

 - Podobno otrzymałeś oferty także z innych klubów - chociażby z sosnowieckiego Zagłębia...

Miałem propozycję, aby przyjechać na testy, ale w ogóle nie brałem takiej możliwości pod uwagę. Testy mnie nie interesują.

 - Nie uważasz, że warto zostać jeszcze pół roku w Stali i spróbować powalczyć o jakieś wyższe cele?

Czuję się dobrze w tym zespole i bardzo pozytywnie oceniam swoją współpracę ze Stalą, chociaż nie ukrywam, że jest kilka niedociągnięć. Chciałbym jednak spróbować swoich sił w zespole drugoligowym, więc naprawdę poważnie biorę pod uwagę ofertę zabierzowian i uważam, że warto tam zagrać. Na pewno nie będzie łatwo, bo moim zdaniem Kmita nie ma większych szans powalczyć o wyższe pozycje w tabeli, ale mimo wszystko widziałbym się w tym zespole. Bardzo odpowiada mi krakowski styl gry w piłkę. Na razie jednak jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym głośno mówić.

 - Nie obawiasz się, że tam nie będziesz już taką pierwszoplanową postacią, albo nawet, że będziesz musiał zacząć od walki o pierwszą jedenastkę?

Oczywiście mam nadzieję na grę w pierwszym składzie. W innym przypadku w ogóle nie dopuszczałbym myśli o zmianie klubu.

 - Gdybyś zdecydował się teraz rozstać ze Stalą, to bierzesz pod uwagę możliwość powrotu w przyszłości?

Na pewno tak. Jak już powiedziałem wcześniej, dobrze mi się tu gra i cieszę się, że doceniono moje wysiłki. Będę mocno trzymał kciuki za kolegów z obecnego zespołu, bo bardzo zżyłem się z tym klubem. Nie wiem, jak poradzę sobie w innej drużynie, ale mimo to chciałbym się sprawdzić - jest to pewnego rodzaju wyzwanie dla mnie.

 - Dziękując za rozmowę życzymy powodzenia na wiosnę - gdziekolwiek będziesz grał. Choć nie ukrywamy, że chcielibyśmy byś wciąż reprezentował biało-niebieskie barwy Stali.

Dziękuję.

 

(Karola, stal_rzeszów)

REKLAMA
reklama