Jak to z płotem było ...

3 Października 2004, godzina 17:40, autor: Maciej Sakra

Kibice Stali którzy przyszli na sobotni mecz z Hutnikiem, ze zdumieniem spostrzegli że płot odgradzający płytę boiska od trybun, na całej szero

Kibice Stali którzy przyszli na sobotni mecz z Hutnikiem, ze zdumieniem spostrzegli że płot odgradzający płytę boiska od trybun, na całej szerokości sektora w którym zawsze siedzą, został pomalowany zużytym olejem (lub jakimś smarem). Niemożliwie więc się stało rozwieszenie flag - podstawowego, obok szalika, atrybutu fana. Jest to bodaj pierwszy w historii przypadek, gdy potraktowano tak ogrodzenie na sektorze własnych kibiców. Owszem zdarzało się (np. w Gorzycach) że sektor kibiców gości był w ten sposób "zabezpieczony". Ale nigdy nie zastosowano tego typu środków wobec własnych kibiców!
Na przedmeczowej odprawie, jak odbyła się na stadionie w czwartek (udział w niej wzieła: policja, szef ochrony, szef zabezpieczenia, wicedyrektor klubu i prezes sekcji piłkarskiej) ustalono jedynie że zostanie pomalowane ogrodzenie zewnętrznie, odgradzajace cały obiekt od strony Zespołu Szkół Mechanicznych. Podobno ochrona nie mogła sobie poradzić z zabezpieczeniem tego fragmentu i nie mogła zapobiec przeskakiwaniu przez niego kibiców nie chcących płacić za bilet. Wydaje się natomiast że pomalowanie płotu na sektorze kibiców, to była inicjatywa "oddolna" wicedyrektora klubu Ginalskiego lub szefa zabezpieczenia Furmana.
W rozmowie jaką przeprowadziłem tuż po meczu z wicedyrektorem klubu Ginalskim i prezesem klubu Prygoniem, usłyszałem że to dobre rozwiązanie i będzie kontynuowane na następnych spotkaniach. Szczególnie prezes klubu nie widział niczego nagannego w takim zachowaniu wobec kibiców!
Stal nie istnieje aby zaspokajać ambicje poszczególnych ludzi, Stal jest dla kibiców. Nie wolno traktować ich jak "tłuszczy", a klubu jako odskoczni do dalszej kariery. Im szybciej prezes klubu i wicedyrektor uświadomią sobie tę prawdę tym lepiej. Rozwścieczyli oni kibiców swoim czynem, zanim mecz na dobre się rozpoczął, osiągając efet dokładnie odwrotny do swoich zamierzeń. Miejmy nadzieję że opamiętaja się!
Grzegorz Szalacha
REKLAMA
reklama