Jak będzie wyglądał nasz stadion?

25 Listopada 2010, godzina 17:10, autor:

W dzisiejszym elektronicznym wydaniu Gazety Codziennej Nowiny ukazał się wywiad z Prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem. Kilka pytań jest związa

W dzisiejszym elektronicznym wydaniu Gazety Codziennej Nowiny ukazał się wywiad z Prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem. Kilka pytań jest związanych z przebudową stadionu Stali Rzeszów. Zapraszamy do lektury.

Tadeusz Ferenc: piętrowe parkingi w Rzeszowie powstaną, ale nie za miejskie pieniądze
Gazeta Codzienna Nowiny 25.11.2010

Rozmawiał Bartosz Gubernat

Druga część rozmowy z Tadeuszem Ferencem, prezydentem Rzeszowa.

- Czy w czasie tej kadencji doczekamy się wreszcie rozbudowy stadionu miejskiego, oraz budowy przejścia podziemnego pod zaporą i spopielarni zwłok?

- Jestem przekonany, że tak. Ale po kolei. Tunel pod zaporą zbudujemy wspólnie z inwestorem, który na drugim brzegu rzeki wykonuje elektrownię wodną. Inwestycja rzeczywiście trochę się przeciąga, ale zapewniam, że zostanie dokończona. Sprawa spopielarni na cmentarzu Wilkowyja rozbija się już w zasadzie tylko o wybór pieca. W przyszłym roku ją uruchomimy. Ze stadionem historia jest natomiast zupełnie inna.

- Dlaczego?

- Bo gdybyśmy budowali go z własnych pieniędzy, już dawno trybuna byłaby gotowa. Tymczasem mamy potężne dofinansowanie z Unii Europejskiej, a to wymaga od nas spełnienia wielu surowych wymogów. W tym roku byliśmy już blisko rozpoczęcia prac, ale po wiosennych kataklizmach zmieniły się tzw. normy wiatrowe i trzeba było zmienić projekt stadionu.

Wymagało to m.in. użycia do budowy dodatkowych 120 ton stali. Firma Budimex nie zgodziła się wykonać dodatkowych prac za wcześniej ustaloną kwotę i dlatego nie podpisaliśmy z nią umowy. 3 grudnia rozstrzygamy jednak kolejny przetarg i mam nadzieję, że teraz wszystko pójdzie sprawniej.

- Czy miasto poprzestanie na budowie jednej trybuny?

- Na razie raczej tak, bo na przebudowę całego stadionu nie mamy pieniędzy. Z resztą w mieście wielkości Rzeszowa wystarczy arena z widownią na 17-18 tysięcy osób. Więcej widzów na zawody i tak nie przyjedzie.

- Kiedy wreszcie doczekamy się w Rzeszowie parkingów wielopoziomowych?

- Najszybciej taki obiekt powstanie na przykrytym kanale potoku Mikośka za ZUS-em. Kiedy skończymy wymianę instalacji podziemnych, prywatny inwestor wejdzie na budowę. Prowadzimy z biznesmenami także rozmowy w sprawie budowy parkingów przy al. Rejtana i w rejonie ul. Króla Kazimierza. Miasto raczej nie będzie budować parkingów z własnych pieniędzy.

- Dlaczego?

- Bo według mnie lepiej wydać pieniądze na kulturę oraz inne inwestycje. A czy pan byłby zadowolony, gdyśmy z pańskich pieniędzy zbudowali parkingi?

- Jako kierowca tak, chociaż przyznam, że ludzie, którzy nie jeżdżą autami mogliby mieć o to pretensje. Fakt jest jednak taki, że miejsc na auta w centrum brakuje.

- Nie zgadzam się z panem. Przy filharmonii jest nowy parking, który stoi pusty. Bezpłatny plac mamy też przy moście zamkowym, ale nikt z niego nie korzysta. Moje służby obliczyły, że w ścisłym centrum codziennie na kierowców czeka 400 płatnych miejsc, z których nikt nie korzysta. W tej sytuacji nie będziemy budować piętrowych garaży za miejskie pieniądze. Zrobią to prywatni inwestorzy.

- Skoro jesteśmy przy inwestorach, proszę powiedzieć, czy zgadza się pan z opinią, że w mieście niektórzy biznesmeni są faworyzowani?

- Faworyzujemy wszystkich inwestorów. Każdemu staramy się maksymalnie ułatwiać inwestycje, bo każda z nich to nowe miejsca pracy i prestiż dla miasta. W tej materii nie mam sobie nic do zarzucenia.

- Za pana rządów powierzchnia Rzeszowa powiększyła się dwukrotnie, do 116 km kw. Czy zamierza pan w dalszym ciągu przyłączać do miasta sąsiednie sołectwa?

- W tej chwili walczymy w Warszawie o Matysówkę, w której upatruję znakomite miejsce na spokojne osiedle domków jednorodzinnych. Myślę także o Kielanówce i Racławówce z gminy Boguchwała, a fachowcy widzą w granicach miasta gminy Krasne i Trzebownisko. Które z tych terenów uda się włączyć jednak nie wiem. Wszystko zależy od klimatu rozmów z sąsiadami. Myślę jednak, że większy Rzeszów to korzyści dla wszystkich.

- Czy w najbliższym czasie należy spodziewać się radykalnych decyzji kadrowych w Urzędzie Miasta?

- Na razie ich nie planuję, bo jestem zadowolony ze swoich zastępców i zespołu, z którym pracuję. Ale nic nie trwa wiecznie. Trzeba być elastycznym i jeśli uznam zmiany za stosowne, nie zawaham się przed podjęciem decyzji.
 

REKLAMA
reklama