I oby tak dalej...

7 Października 2012, godzina 09:56, autor:

Piłkarze Stali Rzeszów wygrali drugi kolejny mecz na swoim boisku i znacząco poprawili humory swoim fanom. Na razie pozwala to zająć jedyni

Piłkarze Stali Rzeszów wygrali drugi kolejny mecz na swoim boisku i znacząco poprawili humory swoim fanom. Na razie pozwala to zająć jedynie miejsce w środku ligowej tabeli, bowiem porażek w tym sezonie było stanowczo za dużo. Stal zdobyła dotychczas 14 punktów ale do końca rundy można ich zdobyć jeszcze 18. I trzeba zrobić wszystko, żeby zdobyć ich jak najwięcej i znacząco poprawić miejsce w tabeli. Pierwsza ku temu okazja już za tydzień w Pruszkowie.

 

W pierwszej połowie Stalowcy kilkukrotnie próbowali prostopadłymi podaniami uruchomić szybkiego Andreę Prokica, ale albo brakowało dokładności, albo piłkę przejmowali obrońcy. Unici największe zagrożenie sprawiali po stałych fragmentach gry. Na szczęście i w 13. minucie (Redliński) i 37. minucie (Popiela) piłka po strzałach z głowy przelatywała nad poprzeczką. Najważniejsza akcja pierwszej połowy miała miejsce w 42. minucie. Po podaniu Prokica Stachyra pociągnął prawym skrzydłem i uderzył z ostrego kąta, z bocznej linii pola karnego. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. To była naprawdę piękna bramka.

W 55. minucie w sytuacji sam na sam z Wietechą znalazł się Fałkowski. „Balon” wybiegł z bramki, Fałkowski go ominął, ale piłkę lecącą do siatki wybili obrońcy. W odpowiedzi z prawej strony dośrodkował Koczon, ale Lisańczuk 8 metrów przedbramką źle trafił w piłkę. A powinno być 2-0. W końcówce meczu Unia próbowała odrobić stratę i Stalowcy musieli uważnie się bronić. Na szczęście w 90. minucie Jędryas z prawej strony boiska poprowadził piłkę do środka boiska, oddał strzał, obrońcy go jednak zablokowali. Na szczęście z dobitką pospieszył Lisańczuk i ustalił wynik meczu.
 
REKLAMA
reklama