Huśtawki formy ciąg dalszy

11 Października 2005, godzina 09:08, autor: Grzegorz Szalacha

Rzeszowska Stal zagrała fatalnie, tak jak kilka tygodni temu z Pogonią Leżajsk. Na szczęście pięć minut przed końcem meczu obudził się Łuka

Rzeszowska Stal zagrała fatalnie, tak jak kilka tygodni temu z Pogonią Leżajsk. Na szczęście pięć minut przed końcem meczu obudził się Łukasz Kobos, a Krzysztof Szymański przypomniał sobie jak z bliska trafić do bramki.
Tylko pierwsze dwie akcje Stali, a właściwie samego Karola Wójcika mogły się podobać. Potem aż do 85. minuty meczu na boisku trwała bezładna kopanina. - To czarna rozpacz, co się z tą drużyną dzieje? - kibice przecierali oczy ze zdziwienia obserwując nieporadne poczynania piłkarzy Stali Rzeszów. Po dwóch dobrych występach na własnym boisku podopieczni trenera Ryszarda Kuźmy po raz kolejny zrujowali nadzieje kibiców, że przy Hetmańskiej nareszcie jest zgrana i rozumiejąca się drużyna. Piłkarze Stali przez kilkadziesiąt minut, podobnie jak w meczu z Pogonią Leżajsk, nie potrafili przeprowadzić choćby jednej składnej akcji i zagrozić bramce Marka Baranowskiego. Znowu brak w środku pola Pawła Kloca był aż nadto widoczny. Nie było nikogo kto potrafiłby rozsądnie rozegrać piłkę, uspokoić grę. Bogusław Sierżęga nie sprawdził się w tej roli. Zresztą nie tylko w tej. Zastąpił także Kloca w egzekwowaniu rzutów wolnych, których Stal wywalczyła kilka. Niestety potężne uderzenia Sierżęgi frunęły gdzieś daleko od bramki, a Baranowski mógł się w bramce zdrzemnąć czekając na powrót piłki. Rzutów wolnych zza szesnastki Hetmana Stal wykonywała kilka szkoda, że szansy nie dostał Michał Zajdel, który wyraźnie miał na to ochotę.

Na szczęście dla Stali i jej kibiców Hetman to nie Pogoń Leżajsk bo po pierwszej połowie gospodarze przegrywaliby różnicą co najmniej dwóch bramek.

Najpierw Jacek Iwanicki huknął z 14 metrów, a najlepszy zawodnik w szeregach Stali Rafał Pomianek wybił piłkę na róg. Później jednak po mocnym uderzeniu z wolnego Bartosza Szepety Pomianek odbił piłkę przed siebie, ale na szczęście Piotr Lipiec nie umie trafić do bramki z pięciu metrów bo Stal musiałaby gonić wynik. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy Pomianek zlekceważył próbę strzału z ostrego kąta Tomasza Sobczyka. Na szczęście piłka po poprzeczce bramki Stali wyszła na aut bramkowy. W 44. minucie bramkarz Stali pokazał jednak klasę. Po błędzie stalowców w środku pola do prostopadłej piłki (dotkniętej po drodze przez Patryka Banaszkiewicza) doszedł pozostawiony na pozycji spalonej Lipiec. Nie miał jednak szans w starciu jeden na jeden z Pomiankiem. W pierwszej połowie stalowcy zaledwie raz trafili w światło bramki Hetmana, ale strzał Michała Zajdla z 16 metrów obronił Baranowski.

Druga odsłona "czarnej rozpaczy" rozgrywała się na boisku przy Hetmańskiej także po przerwie. W 47. minucie Piotr Brożek z czterech metrów nie trafił do bramki. Na szczęście po przeciwnej stronie boiska stał w bramce Rafał Pomianek bo nie potrafiący rozegrać choćby trzech, czterech celnych podań piłkarze Stali znowu dopuścili do sytuacji sam na sam. I znowu Pomianek stanął oko w oko z Piotrem Lipcem i nie dał mu się ograć. Jeszcze za kilka minut Pomian obronił potężną bombę Sebastiana Przybyszewskiego i gdy wydawało się, że przy takim szczęściu Stal obroni remis, akcję rozpaczy rozegrał Łukasz Kobos. Wyraźnie wściekły, że nic stalowcom nie wychodzi wpadł w pole karne z piłką na pełnej szybkości i popisał się serią dryblingów. Obrońcy Hetmana byli bez szans i gdy już myśleli, że to tylko bezproduktywny popis Kobosa ten z linii końcowej boiska zdołał podać do środka. Tam znalazł się Krzysztof Szymański i z czterech metrów trafił do bramki gości. Z meczu na mecz coraz mniej liczna grupa kibiców Stali odetchnęła z ulgą. Na jak długo wystarczy im jednak cierpliwości? Tym bardziej, że trzy minuty później piłkarze wystawili ją na kolejną ciężką próbę. Po akcji Hetmana rzeszowianie ruszyli z kontrą - czterech stalowców na jednego obrońcę. To mogła być tylko druga bramka jednak jak się okazało niekoniecznie na stadionie Stali. Grzegorz Łuczyk zamiast podać na prawo lub lewo do któregoś z kolegów wywalił piłkę w aut.

Za chwilę sędzia na szczęście skończył ten pojedynek i na szczęście Stal doliczyła trzy punkty i chyba uratowała swój kredyt zaufania bo kilkudziesięciu kibiców dziękowało piłkarzom na zwycięstwo.

Potrzebny specjalista?

Stalowcom wyraźnie brakowało koncentracji. Tak samo jak w meczu z Pogonią Leżajsk. Podobnie też jak mecz z Pogonią, pojedynek z Hetmanem poprzedziły nieprzewidzianie zdarzenia. Wtedy podczas rozgrzewki Paweł Kloc doznał złamania kości policzkowej i odjechał do szpitala, a teraz mecz opóźnił się o 35 minut bo na czas nie dojechali sędziowie i obie drużyny znacznie więcej czasu niż zwykle spędziły w szatni. Może więc trzeba szczególnie popracować nad koncentracją piłkarzy. Może potrzebny jest psycholog?

Mówią trenerzy

Grzegorz Wesołowski, Hetman: - Mieć tyle sytuacji stuprocentowych i wyjechać bez punktu to nie jest pech tylko frajerstwo. Wiedziałem, że będzie trudno o punkty, ale przebieg meczu pokazał, że może być łatwiej niż przypuszczałem. Tymczasem wracamy do domu nie tyle smutni co wściekli.

Ryszard Kuźma, Stal: - Stare porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach, które lubią się mścić, tym razem sprawdziło się szczęśliwie dla nas. Tak już w futbolu jest. Ostatnie trzy mecze wyjazdowe mimo niezłej gry i przewagi zamiast wygrywać tylko remisowaliśmy i tym sposobem uciekło nam 6 punktów. Teraz nie zasłużyliśmy na żaden, a mamy trzy. Co się dzieje z moimi zawodnikami? Doprawdy trudno mi postawić jakąś diagnozę. Przecież wiem że każdy z nich potrafi grać i chce, ale dlaczego to nie wychodzi nie mam pojęcia.

STAL RZESZÓW    1 (0)
HETMAN ZAMOŚĆ    0
STRZELEC BRAMKI

Stal: Szymański (85. asysta Kobos)

SKŁADY

* Stal: Pomianek, Lebioda, Łuczyk Ż, Banaszkiewicz, Ogar, Zajdel, Kędzior (64. Walat), Sierżęga, Kobos Ż (89. Sereda), Wójcik, Brożek (64. Szymański).

* Hetman: Baranowski, Przybyszewski Ż, Reyer, Chałas, Saramak, Sobczyk (70.Sowa), Kita, Pliżga, Szepeta Ż, Iwanicki, Lipiec (78. Lalik).

Sędziował Mariusz Patyński z Kielc

Widzów 500
REKLAMA
reklama