Fabianowski show

17 Sierpnia 2005, godzina 12:05, autor: Grzegorz Szalacha

Wojciech Fabianowski w Stróżach wszedł w II połowie i był jednym z najlepszych zawodników w moim zespole. Dlatego w Rzeszowie wyszed

Wojciech Fabianowski w Stróżach wszedł w II połowie i był jednym z najlepszych zawodników w moim zespole. Dlatego w Rzeszowie wyszedł w pierwszym składzie i potwierdził, że jest w dobrej formie – powiedział po meczu szkoleniowiec Stali, Ryszard Kuźma. I rzeczywiście można powiedzieć, że gdyby nie Fabianowski to rzeszowianie mogliby nie zdobyć 3 punktów. STAL Rzeszów 3 - WIERNA Małogoszcz 0 (1-0)
1-0 Fabianowski (45. głową)
2-0 Sierżęga (55. karny)
3-0 Fabianowski (63.)

STAL: Pomianek – Banaszkiewicz, Popiela, Kędzior, Lebioda, Walat, Kloc (70. Zajdel), Ogar (75. Dragan), Sierżęga, Fabianowski (80. Szymański), Brożek (61. Kobos)

WIERNA: Maj – Piwowarczyk (87. Lniany), Szpiega (87. Bień), Pawłowski, Ubożak (61. Piotrowski), Fatyga, K. Drej, Kaciczak, Cieluch (41. H. Drej), Grzyb, Gil.

Sędziował Tomasz Piróg (Kraków). Żółte kartki: Brożek, Lebioda oraz H. Drej, Ubożak. Widzów 300.

Pierwsza połowa w ich wykonaniu była mizerna - dość powiedzieć, że stalowcy pierwszy strzał na bramkę oddali dopiero w 29. min kiedy Tomasz Ogar uderzył zza linii pola karnego a piłka poszybowała nad bramką. Goście też nic wielkiego nie pokazali, więc z boiska wiało nudą, a do tego jeszcze padający deszcz – nic dziwnego zatem, że nieliczni kibice zaczęli psioczyć. Wystarczyła jednak jedna akcja by wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Bogusław Sierżęga z prawej strony dośrodkował w pole karne, piłka jakby na moment zawisła, na tyle długo, że Wojciech Fabianowski mógł celnie przymierzyć tuż przy słupku i Maj wraz z drużyną poszli z golem do szatni. W drugiej połowie widzieliśmy już zupełnie inną Stal. W 55. min Ubożak nie widząc innego wyjścia sfaulował w polu karnym Fabianowskiego, a pewnym egzekutorem jedenastki był Sierżęga. Osiem minut później ponownie bohaterem został Fabianowski, który wykorzystał długie podanie Mateusza Kędziora i z 16 metrów będąc sam na sam z bramkarzem posłał piłkę tuż przy słupku do bramki, ustalając wynik meczu.

Po meczu powiedzieli:

Andrzej Dec, trener Wiernej: Nie mogę być zadowolony z końcowego roztrzygnięcia. Bramki straciliśmy po błędach indywidualnych. Do przerwy graliśmy mądrze, przy odrobinie szczęścia mogliśmy się pokusić o strzelenie bramki. Jednak drużyna Stali jest zespołem dobrze poukładanym i wykorzystała nasze błędy. Przy stanie 2-0 było już po meczu. Porażka ze Stalą była jednak wkalkulowana, bardziej szkoda mi tego, że w pierwszym meczu przegraliśmy u siebie z Sandecją.

Ryszard Kuźma, trener Stali: Ciężko pracowaliśmy na ten sukces. Myślę, że jest w miarę okazały. Wykazaliśmy się trochę cwaniactwem boiskowym, byliśmy sprytniejsi od rywali. Wojtek Fabianowski bramką "do szatni" ustawił grę w drugiej połowie. Szkoda tylko, że mimo, iż gra w końcówce pierwszej połowy i na początku drugiej była dość sprawna, to jednak później nie potrafiliśmy tego utrzymać. Wkradła się niepotrzebna nerwowość. Był to trudny mecz, ponieważ zawodnicy pamiętali ubiegłotygodniową porażkę i bałem się, że przy ich chęci odegrania się może się to źle skończyć. Myślę, że w następnych spotkaniach nasza gra będzie lepsza. Zespół jest nowy i drzemią w nim duże możliwości. Takie trudne spotkania powinny tę drużnę cementować.

Wojciech Fabianowski, strzelec dwóch goli: Oczywiście bardzo się cieszę – to naprawdę okazały debiut przed rzeszowską publicznością. Zawodników w drużynie jest sporo, musi być więc rywalizacja. A skoro jest rywalizacja to jest to tylko z korzyścią dla zespołu. Podoba mi się w Stali i cieszę się, że tu trafiłem chociaż bardzo jestem związany z Tłokami. Mam nadzieję, że takich goli będzie więcej w tym sezonie, bo już nie pamiętam kiedy udało mi się zdobyć dwie bramki w meczu.

Patryk Banaszkiewicz, obrońca Stali, pozyskany z krakowskiej Wisły: Cieszę się ze zwycięstwa, tym bardziej, że przed tygodniem nieoczekiwanie przegraliśmy w Stróżach a ja w dodatku strzeliłem samobója. W Stali czuję się jak u siebie. Przecież z tym klubem całe swoje życie związał mój dziadek Władysław Patycki. A Wisła to już raczej zamknięty rozdział w mojej karierze. Chciałbym grać w jak najwyzszej lidze i mam nadzieję, że właśnie ze Stalą to mi się uda.

Łukasz Szczoczarz, były zawodnik Stali, obecnia piłkarz I-ligowej Cracovii: Zawsze jak tylko mogę jestem na meczu w Rzeszowie. Ze Stalą jestem mocno związany, tu się przecież wychowałem. Z gry w Cracovii też jestem zadowolony, w końcu to I liga. Oczywiście chciałbym grać więcej, ale i tak nie narzekam. O powrocie do Stali na razie nie myślę, chociaż gdyby awansowała do II ligi to kto wie...
REKLAMA
reklama