"Duża by już mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć"

19 Września 2010, godzina 12:56, autor:

Kibice, którzy wybrali się w sobotnie popołudnie na stadion Stali, byli świadkami tragicznie słabego meczu. Kto przyszedł pierwszy raz,

Kibice, którzy wybrali się w sobotnie popołudnie na stadion Stali, byli świadkami tragicznie słabego meczu. Kto przyszedł pierwszy raz, raczej już nie przyjdzie. I niestety to goście wywieźli trzy punkty. Mecz odbywał się na boisku nasiąkniętym wodą, ale naszym piłkarzom brakowało sił i chyba zwyczajnej chęci do gry.

O pierwszej połowie można powiedzieć tyle, że się odbyła. Może warto jedynie wspomnieć o dobrym podaniu Reimana w 44 minucie, ale walczący z rywalem, boiskiem i nadwagą Gryboś nie doszedł do piłki.

Jeżeli ktoś w przerwie nie poszedł do domu, to w drugiej połowie działo się niewiele więcej. Piłkarze Stali Sandeco pierwszy strzał na bramkę oddali dopiero w 68 minucie gry. Goście też nie stworzyli sobie jakiś dobrych sytuacji. Jedyną groźną sytuację Stal Sandeco przeprowadziła w 83 minucie. Prokic trafił wówczas piką w słupek. 5 minut później Nadarzyn wyprowadził szybka kontrę i po dorzuceniu z lewej strony piłka trafiła do Wolskiego, który płaskim strzałem dał gościom prowadzenie. Napastnik gości miał w tej sytuacji trochę szczęścia, ponieważ wcześniej pośliznął się i przewrócił Piotr Duda, który powinien piłkę przejąć. Stalowcy nawet po stracie bramki nie próbowali zmienić losów spotkania.

Cały zespół zasłużył na solidna krytykę. Bo mecz można przegrać, ale kibice wymagają od zespołu walki i zaangażowania. Tego wczoraj zabrakło. Za swój występ nie musi się wstydzić chyba tylko Konrad Hus, który zagrał kolejny dobry mecz. Błędów nie popełnił także Wietecha, ale to niestety za mało, żeby wygrać mecz.
 

(Nilon)

REKLAMA
reklama