Dopóki piłka w grze...

3 Czerwca 2007, godzina 11:50, autor:

Po meczu powiedzieli: Trener Wisłoki Dębica Grzegorz Cyboroń: Jak przystało na spotkanie derbowe, był to typowy mecz walki. Każdy z moich zawod

Po meczu powiedzieli:
Trener Wisłoki Dębica Grzegorz Cyboroń:
Jak przystało na spotkanie derbowe, był to typowy mecz walki. Każdy z moich zawodników zostawił na boisku sporo zdrowia i serca. Uważam, że pierwsza połowa nie należała do zbyt widowiskowych, ale w drugiej części tempo spotkania było bardzo dobre i mecz mógł się podobać. Wynik jak najbardziej nas satysfakcjonuje. Zbieramy mozolnie punkty, które są nam potrzebne do utrzymania. Było to nasze dziesiąte z kolei spotkanie bez porażki, a tym bardziej nas to cieszy na tak trudnym terenie, jakim jest Rzeszów.

Trener Stali Watkem Rzeszów Krzysztof Łętocha: Wydaje mi się, że z przekroju całego spotkania byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą. Stworzyliśmy sobie więcej sytuacji, z których jedną zamieniliśmy na dającą nam prowadzenie bramkę. Jednak po kardynalnym błędzie prawego obrońcy pozwoliliśmy przeciwnikowi strzelić gola i tym samym straciliśmy prowadzenie w meczu. Niestety, nie udało nam się tej straty odrobić, chociaż do końca spotkania było jeszcze sporo czasu.
    Chciałbym podziękować naszym zawodnikom za zaangażowanie. Druga połowa była wspaniałym widowiskiem, w którym stworzyliśmy mnóstwo sytuacji bramkowych. Niestety, musimy popracować nad wykorzystywaniem tychże sytuacji, bo jak wiadomo ten zespół wygrywa, który jest skuteczniejszy i zdobywa gole.
   Jestem pełen podziwu dla zawodników Wisłoki, którzy wykazali się dzisiaj ogromną wolą walki i mam nadzieję, że nasi dzisiejsi przeciwnicy w ten sam sposób będą walczyć w najbliższą środę na swoim stadionie z Kolejarzem Stróże.

Trener Stali Watkem Rzeszów Andrzej Szymański: Założenie przed meczem było takie, aby jak najdłużej utrzymywać się przy piłce. W pierwszej połowie kiepsko nam to wychodziło – staraliśmy się grać bokami, ale dużo piłek traciliśmy w środku. W przerwie ponownie motywowaliśmy piłkarzy, aby tego założenia się trzymali, co zaowocowało bramką na początku drugiej połowy. Naszym słabym punktem jest umiejętność organizowania się w obronie po stracie piłki – dwóch zawodników Wisłoki trzema podaniami ograło naszych czterech obrońców – szkoda, że ten jeden błąd zaważył na wyniku dzisiejszego spotkania. Uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, szczególnie dla tych wspaniałych kibiców, którzy dzisiaj dopisali. Ja również chciałbym podziękować naszym zawodnikom za ambicję i ogromną wolę walki, którą było widać na boisku. Mam nadzieję, że zespół będzie w stanie się jeszcze zmobilizować i zdobyć komplet punktów w kolejnych meczach, bo jeszcze nic nie jest stracone.

Obrońca Stali Watkem Krzysztof Majda: Przegraliśmy wszystko, co mogliśmy przegrać, chociaż mówi się, że dopóki piłka w grze wszystko może się zdarzyć. Chciałbym jedynie podziękować naszym kibicom, którzy w dniu dzisiejszym spisali się na medal dopingując nas przez cały mecz i przygotowując tak wspaniałą oprawę. Szkoda, że nie odwdzięczyliśmy się zwycięstwem na boisku. Myślę, że nie powinniśmy ani nikogo wyróżniać, ani obwiniać za taki wynik – jesteśmy drużyną, która wspólnie cieszy się z sukcesów oraz bierze odpowiedzialność za porażkę.

(Karola)

REKLAMA
reklama