Doping z sektora rodzinnego pomógł!

25 Maja 2011, godzina 22:15, autor:

To było bardzo miłe popołudnie na stadionie Stali Rzeszów. Nasi piłkarze wysoko pokonali Start Otwock i raczej zapewnili sobie pozostanie

To było bardzo miłe popołudnie na stadionie Stali Rzeszów. Nasi piłkarze wysoko pokonali Start Otwock i raczej zapewnili sobie pozostanie w gronie drugoligowców. Zwycięstwo było wyjątkowo okazałe a kibice zobaczyli aż sześć bramek Stalowców. Ponadto na stadionie utworzony został sektor rodzinny. Podczas meczu dzieciaki bawiły się pod opieką fanek Stali i otrzymywały słodycze, napoje oraz różne upominki i gadżety klubowe.

Początek meczu zapowiadał raczej senne widowisko a obu drużynom jakoś nie spieszyło się do zdobywania bramek. Stalowcy wykonywali kilka rzutów rożnych, po których tradycyjnie nie odnieśli żadnych korzyści i bez specjalnych emocji doczekaliśmy 38 minuty. Po lewej stronie boiska ok. 35 metrów od bramki rzut wolny wykonywał Krauze. Bardzo dobrze dośrodkował, żaden zawodnik wbiegający w pole karne nie dotknął piłki i ta wpadła do siatki. Stalowcy wyszli na prowadzenie i … mecz się rozkręcił. Już po chwili ładną akcję zainicjował Prokic, podał do Krauzego. Ten minął rywala i tak zagrał do Fabianowskiego, że ten nie mógł nie trafić. Do przerwy Stalowcy prowadzili 2-0.
 
 
Kilka minut po wyjściu na boisko Stalowcy znowu trafili. Prawą stroną przedarł się Krauze, podał do Macy a ten z najbliższej odległości pokonał Bułkę. Ale w 58 minucie Tomasz Wietecha popełnił błąd. Przy próbie wyrzucenia piłki, jakoś tak nieszczęśliwie upuścił ją w polu karnym i ta tak nieszczęśliwie trafiła do Wociala, że ten z najbliższej odległości trafił do siatki. Po chwili jednak znowu Stalowcy trafili. Po szybkim wykopaniu piłki przez Wietechę, dopadł do niej Maca i w sytuacji sam na sam pokonał Bułkę. A w 66 minucie było już 5-1. Tym razem w sytuacji sam na sam znalazł się Prokic i skutecznie wykończył akcję. Ten sam zawodnik w 76 minucie wygrał pojedynek biegowy z obrońcą Startu i po kolejnej sytuacji sam na sam ustalił wynik spotkania. Tak naprawdę piłka wylądowała w bramce Startu jeszcze raz, po samobójczym uderzeniu, ale sędzia gola nie uznał, dopatrując się wcześniejszej pozycji spalonej. Stalowcy stworzyli sobie jeszcze kilka dobrych okazji, ale ich nie wykorzystali. Co ciekawe dobre sytuacje do strzelenia bramki mieli także otwocczanie a po strzale zawodnika Startu w 84 minucie piłka wylądowała na słupku.
 
Stalowcy wygrali ze Startem ale gdyby postarali się tylko trochę bardziej, zwycięstwo mogło być jeszcze wyższe. Szczególnie w pierwszej połowie nasi piłkarze mogli się pokusić o lepsza grę. Cieszy wysoka skuteczność i dobra gra Prokica, Macy i Krauzego a coraz lepiej prezentuje się Wojciech Reiman. Na słowa uznania zasługuje młodzieżowiec Michał Lisańczuk. Pierwszy raz w swej karierze wybiegł w pierwszej jedenastce i zaprezentował się bardzo dobrze.
 
REKLAMA
reklama