Dobrze grali a przegrali

27 Marca 2011, godzina 10:40, autor:

Nasi piłkarze zagrali naprawdę dobry mecz. Długi czas utrzymywali się przy piłce, często strzelali na bramkę Bigajskiego, wiele z tych uderze

Nasi piłkarze zagrali naprawdę dobry mecz. Długi czas utrzymywali się przy piłce, często strzelali na bramkę Bigajskiego, wiele z tych uderzeń było celnych i sprawiło bramkarzowi sporo kłopotów. Wysoką formą zasygnalizował Wojciech Krazue. A to taki zawodnik, który potrafi stworzyć swoim kolegom dobre sytuacje do strzelenia bramki. Przegraliśmy przez dwa momenty dekoncentracji, dwa momenty nieuwagi. Być może był to punkt zwrotny w określaniu celów naszego zespołu na rundę wiosenną. Na spory szacunek zasługują kibice biało-niebieskich, których pomimo przenikliwego zimna do ostatniej minuty dopingowali naszych piłkarzy.

Pierwszy mecz rundy wiosennej przy ul. Hetmańskiej rozpoczął się niemal tradycyjnie. Kibice dopiero co weszli na stadion i od razu musieli przełknąć gorzką pigułkę. Już w 6 minucie meczu po dograniu z prawej strony piłkę odbił przed siebie Serafin. Gdy piłka znalazła się przed zawodnikiem doskoczył do niej Lendzion i z 5 metrów pokonał Wietechę. Stalowcy po stracie bramki natychmiast ruszyli do odrabiania strat. Już minutę później prawą stroną szarżował Krauze i podał do Macy. Napastnik Stali przyjął piłkę, ładnie się obrócił, ale jego strzał zablokował obrońca. Po kolejnych dwóch minutach z rzutu wolnego próbował Margol, ale jego strzał był niecelny. Po chwili silnie uderzali Maca i Lebioda, ale Bigajski bronił bardzo dobrze. Bardzo aktywny był Wojciech Krauze, ale po jego dograniach nie udało się doprowadzić do wyrównania. I gdy wydawało się, że bramka dla Stali musi paść, gola zdobyli nowodworzanie. Po wrzutce w pole karne, zawodnicy Świtu dograli na 5-6 metr od bramki. Piłkę chciał piąstkować Wietecha, ale szybszy okazał się Zjawiński, przelobował bramkarza i było 0-2. Stalowcy wyraźnie zwolnili, nadal jednak próbowali strzelać na bramkę Bigajskiego, ale po uderzeniach Macy i Margola bramkarz gości ponownie spisał się bardzo dobrze. Ale udało się w 39 minucie. Po ładnej „klepce” w sytuacji san na san z Bigajskim znalazł się Maca i zrobiło się 1-2. Stalowcy ruszyli do ataku. Już w 43 minucie Maca wychodził sam na sam z Bigajskim, ale Reginis złapał go za koszulkę. Sędzia zatrzymał grę, ale Reginisa ukarał tylko żółtą kartką.
 
 W drugiej połowie gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie Świtu. Piłkarze zespołu gości przez długi okres czasu ustawiali blok defensywny 30 metrów od bramki. Na środku boiska pozostawał tylko Zjawiński. Nowodworzanie groźnie zaatakowali tylko raz, ale doskonale spisał się wówczas Wietecha. Stalowcy rozgrywali piłkę, ale dobrych klarownych sytuacji nie udawało się stworzyć. W 66 minucie, po dograniu z rzutu rożnego strzelał Prokic, ale piłka minęła słupek bramki Bigajskiego. Trzy minuty późnij w pole karne wbiegł Maca, ale piłkę w ostatniej chwili wybili mu obrońcy. Ładna akcję przeprowadził także ponownie Prokic, ale w doskonałej sytuacji, naciskany przez obrońców nie trafił w piłkę. Stalowcy egzekwowali wiele stałych fragmentów gry, ale nie przełożyło się to dobre sytuacje i bramki. Ostatecznie nowodworzanie wygrali 2-1.

Dołącz do nas na Facebooku

REKLAMA
reklama