Do odważnych świat należy!

1 Listopada 2006, godzina 12:58, autor:

Rozmowa z Prezesem Sekcji Piłki Nożnej Stali Rzeszów - Jackiem Szczepaniakiem, w której odpowiada na najciekawsze spośród pyta

Rozmowa z Prezesem Sekcji Piłki Nożnej Stali Rzeszów - Jackiem Szczepaniakiem, w której odpowiada na najciekawsze spośród pytań (często bardzo kąśliwych) nadesłanych przez kibiców. 
A już niebawem w naszym serwisie podsumowanie sezonu, występy poszczególnych zawodników w ocenach Trenera i Prezesa oraz obszerne wywiady z trenerem Piotrem Brzezińskim oraz obrońcą Danielem Popielą. Serdecznie zapraszamy do lektury!

1. (nasciturus semper fidelis) - Panie Prezesie od kilku lat mówi się o rzekomych staraniach o awans do II ligi, ale czy klub jest do niej organizacyjnie przygotowany?
- Według mnie tak do końca to na pewno nie jesteśmy organizacyjnie przygotowani. Zarówno stadion, jak i finanse pozostawiają jeszcze sporo do życzenia. Jednak "do odważnych świat należy".

Liczymy na to, że gdy awansujemy to będzie nam łatwiej. Automatycznie wzrośnie zainteresowanie kibiców i sponsorów. My niestety nie dysponujemy jakimś kosmicznym budżetem. Wszystkie drużyny, które do tej pory awansowały, miały dużo więcej pieniędzy. Cracovia, Kolporter miały budżety 10-ciokrotnie wyższe! Heko - 2-3 krotnie wyższy. Ale zarówno my - działacze, jak i piłkarze na pewno chcemy awansu. Nikt na tym by nie stracił... Z nami jest podobnie jak z Wisłą Kraków, która szturmuje bramy Ligi Mistrzów. Uda się to świetnie, nie uda się to też nie możemy narzekać na cały świat. Tu nie ma worka z pieniędzmi. W Stali jest kilku sponsorów, którzy  wykładają pieniądze i pomagają dla własnej przyjemności.

2. (Andrzej Owczarski) - Czy Zarząd i piłkarze Stali są rzeczywiście szczerze zainteresowani awansem do II ligi?
- Ja mogę odpowiedzieć za zarząd. Te osoby, które znam - na pewno tak. Nie sądzę, żeby piłkarze mieli być niezainteresowani. Niby co piłkarz może stracić awansując do drugiej ligi? Będzie miał chociażby wyższe wynagrodzenie. Mówi się, że niektórzy stracą miejsce w składzie. Ale czy w wypadku braku awansu mają zagwarantowane miejsce na następny sezon? Nie. Nawet jeśli kogoś po awansie nie widzielibyśmy w składzie, a rozegrał w Stali 12-13 spotkań w rundzie i doprowadził do tego awansu to bez żadnych problemów znajdzie pracę w innym klubie w regionie. W ogóle żaden zawodnik od nas, nawet junior, nie ma problemów z zatrudnieniem gdziekolwiek. Bo my jednak zbieramy tych najbardziej rozwiniętych piłkarsko zawodników w regionie. A tak na marginesie to każdy utyskuje, każdy płacze, a niech on uderzy się w pierś i zastanowi się, co on dobrego dla klubu zrobił. Ile osób chociażby było na ostatnim meczu z Avią Świdnik?

3. (anonim) - Dlaczego klub dysponujący nie takim znowu małym budżetem nie potrafi zbudować zespołu na miarę awansu?
- Nie mówmy o budżecie na kupowanie zawodników, bo takiego budżetu nie ma. Za transfery płacą sponsorzy. Za żadnego zawodnika nie zapłaciliśmy więcej niż 10 tysięcy złotych. Sprowadziliśmy tylko młodzieżowców. My szukamy piłkarzy z własną kartą, których chcemy i którzy chcą grać w Stali.

4. (nasciturus semper fidelis) - Jakim cudem udawało się awansować takim drużynom jak Heko czy Kmita, skoro co roku prezesi trąbią wszem i wobec, że mamy najlepszy skład w lidze?
- Heko miało całkiem przyzwoity budżet i zawodników. Podobnie Kmita. Tam grali "wyjadacze" z Wisły, Cracovii, którzy zarabiali dwa razy tyle, co nasi zawodnicy. Może się wydawać, że to tylko takie "małe dziury", ale miały za to potężnych sponsorów. Heko Henryka Koniecznego, który w tamtym roku wydał 3,5 miliona złotych (w II lidze). Kmita pana Dudę (Marco Polo). Sprowadził on do Zabierzowa dwóch takich trenerów, z których nas na ani jednego nie byłoby stać (trenerem był Kowalik, koordynatorem do spraw sportowych Wójtowicz). My dwukrotnie pertraktowaliśmy z trenerem Wójtowiczem i dwa razy nie było nas na niego jednego stać. I cóż - wygrali rywalizację, więc weszli do ligi wyżej. My mamy jak widać skład taki, który obecnie wystarczył na 5. miejsce. Moglibyśmy grać słabszymi piłkarzami, ale kto wie, czy dzisiaj nie mielibyśmy na koncie 7 punktów. Linia pomiędzy czołówką, a strefą spadkową jest bardzo cienka.

5. (zksiak) - Będzie w końcu ten awans?
- Zespół miał stworzone warunki do tego, aby zdobyć przynajmniej 30 punktów tej jesieni. Tak więc jest przynajmniej te 4 za mało. Ale piłka jest piłką, można jeszcze wiele wygrać, inni mogą wiele przegrać. Wszystko będzie zależało od przygotowania zawodników i szczęścia.

6. (gierat) - Może Pan powiedzieć, że w sekcji panuje pełen profesjonalizm?
- Organizacyjnie nie do końca, gdyż nie na wszystko mamy środki. Na pewno powinniśmy mieć trzy razy więcej odżywek, więcej zgrupowań i zdecydowanie więcej pieniędzy na premie za punkty i ewentualny awans. Niestety tego nie ma i jest to duży organizacyjny minus. Na dzisiaj robimy wszystko, na co nas stać. Jeśli natomiast chodzi o zawodników to uważam, że nie wszyscy zasługują na miano profesjonalistów. Mamy przypadki, że ktoś zapomniał o treningu itp. Ale mimo wszystko w zdecydowanej większości podejście zawodników jest profesjonalne. Chcą prezentować się jak najlepiej i generalnie zależy im na wyniku.

7. (anonim) - Czy jeśli Stal nie awansuje w tym sezonie do II ligi to zrezygnuje Pan z funkcji prezesa sekcji i odda ster komuś kompetentnemu i komuś komu bardziej zależy na dobru tego klubu (jeśli ktoś taki się znajdzie oczywiście)?
- Ja mogę w każdej chwili zrezygnować. Jeżeli przyjdzie ktoś do klubu i powie, że jest w stanie mnie zastąpić i będzie miał pomysł i oczywiście pieniądze (bo to jest do objęcia tej funkcji konieczne) - nie będę robił przeszkód i jeszcze dzisiaj mogę oddać ster. Chcę tylko zaznaczyć, że w klubie na piłkę nożną nie ma ani złotówki. Jedyne pieniądze, jakie przychodzą to są pieniądze z miasta, przeznaczone na rozwój młodzieży, a nie na pierwszą drużynę. Poza tym taki ktoś zawsze mógłby też liczyć na moją pomoc, na pewno nie będę przeszkadzał.

8. (Andrzej Owczarski) - Chciałbym, żeby Stal wróciła do II ligi, bo Rzeszów na to zasługuje. Ciągle wierzę, że Stal ma jeszcze na wiosnę szansę awansu. Warunek jest jeden - piłkarze muszą chcieć awansować. Może Pan zagwarantować, że zrobi Pan wszystko, żeby ten warunek został spełniony?
- To pytanie można powiedzieć przewija się od początku. Nacisk na wygrywanie w każdym meczu jest bardzo duży, aż czasem to ciśnienie chyba jest zbyt wielkie. Przez to zawsze gramy pod presją. Nie było jesienią żadnego "spokojnego " meczu. Na przykład taka Sandecja jedzie do Zamościa i dla nich nie ma większej różnicy, jaki wynik stamtąd wywiezie. Im lepszy, tym lepiej, ale może być też porażka i nie będzie tragedii. Natomiast my jedziemy do Zamościa, Dębicy czy do Buska i musimy wygrać. Mimo, że się tego nie widzi - zawodnicy to czują.

9. (nasciturus semper fidelis) - Nie wydaje się Panu, że niektórym wiekowym zawodnikom awans jest po prostu nie na rękę?
- Jeśli chodzi o wiekowych to myślimy tutaj tylko chyba o Majdzie i Klocu. Pozostali nawet jeśli mają po 25, 26 lat - to jest to najlepszy wiek dla piłkarza. W przypadku awansu Paweł na pewno znalazłby się w składzie, mógłby liczyć na wyższe wynagrodzenie, więc nie widzę za bardzo powodu, dla którego miałoby mu nie zależeć. Krzysiek Majda jest u nas krótko i nie sadzę, zeby przychodząc z pierwszej ligi kombinował jak tu nie awansować z trzeciej.

10. (ernest) - Czy pozbycie się Tomasza Ogara, a pozostawienie w składzie Patryka Banaszkiewicza było dobrym posunięciem? Pozostawienie go nie wynikało przypadkiem z jego koligacji rodzinnych?
- Na odejście Ogara nie mieliśmy żadnego wpływu. Był on bowiem dysponentem własnej karty zawodniczej. Chciał grać w Okocimskim, bo stamtąd ma po prostu bliżej do domu. Do nas musiał codziennie dojeżdżać około 100 kilometrów. To było dla niego zbyt męczące. Gdyby mieszkał bliżej - grałby u nas. To była jego decyzja - my chcieliśmy go zatrzymać. No i nie ukrywajmy, kończąc wiek młodzieżowca dużo większe szanse na grę miał w Brzesku. Jeśli natomiast chodzi o Patryka, to żadne koligacje rodzinne nie miały znaczenia. To chłopak dobrze zbudowany, wyszkolony. Niestety ma swoje minusy, ale musi sobie z nimi sam poradzić. Najprawdopodobniej po tej rundzie go "wypuścimy".

11. (biało - niebieski) - Szanowny Panie Prezesie, mam do Pana pytanie dotyczące pośrednio postawy prezentowanej przez naszych zawodników. Czy nie sądzi Pan, że system nagradzania piłkarzy za wykonywaną pracę funkcjonuje w Stali nie najlepiej? Chodzi mianowicie o to, że piłkarze otrzymują wynagrodzenie niewspółmierne do ich ligowych dokonań, wskutek czego nie mają o co walczyć, bo dobre zarobki są im praktycznie "na starcie" zagwarantowane przez Sekcję...
- Zawodnicy nie mają niskich zarobków, ale także nie są to kwoty wysokie. Jest regulamin premiowania, dzięki któremu w przypadku zwycięstw mogą otrzymać więcej. Moglibyśmy zaryzykować i postawić na innych, tańszych zawodników i zobaczyć, jak to się potoczy. Tylko czy grając zawodnikami z 4, 5 ligi coś osiągniemy? Co będzie za pół roku? Co nam powiedzą kibice, gdy zdobędziemy 4 punkty w rundzie? Niezadowoleni są z piątego miejsca, a co będzie gdybyśmy "zrobili" przedostatnie? Żeby dyskutować na temat pensji, należałoby przyjrzeć się każdemu piłkarzowi z osobna. Są tacy, którzy grają lepiej niż zarabiają i tacy, którzy zarabiają za dużo. I dlatego co rundę przeprowadzamy zmiany. Poza tym, gdyby były takie wielkie pieniądze u nas to wciąż dla Stali graliby Baran czy Szeliga. Wiem o tym, że wśród kibiców krążą pogłoski, że w Stali piłkarze zarabiają nie wiadomo ile. Ja mogę powiedzieć, że część zarabia mniej niż zawodnicy w niektórych klubach czwartoligowych. Każdy zawodnik ma indywidualny kontrakt, który jest co pół roku weryfikowany. Jeśli uważamy, że dostaje za dużo to staramy się z nim negocjować i obniżyć kontrakt. Tak samo w drugą stronę.

12. (only_trzebownisko) - Nie uważa Pan, że żywa legenda rzeszowskiej Stali, jaką jest bez wątpienia Paweł Kloc, powinien otrzymać jakąś specjalną nagrodę-gratyfikację za fantastyczne występy tej jesieni w barwach Stali?
- Uważam, że Paweł nie miał fantastycznej rundy. Domyślam się, że to pytanie podszyte jest sarkazmem. Paweł podobnie jak reszta zespołu miał wstrzymane premie po meczu z Koroną Kielce. Nie przejawił wtedy najmniejszego zainteresowania grą. Dlatego zamroziliśmy pensję. I to na pewno w jakiś sposób poskutkowało.

13. (nasciturus semper fidelis) - Czy nie lepiej za pieniądze przeznaczane na pensje dla Pawła Kloca sprowadzić i sfinansować grę w Stali jakiegoś młodego wilka?
- To są opowieści na zasadzie "opowiedział dzięcioł sowie". Co to znaczy? Autor pytania mógł podać, że chodzi na przykład o "Józka Wilka z Niechobrza" i można by konkretnie porozmawiać. Skąd wiemy co ten hipotetyczny młody wilk by zagrał? Trzeba rozmawiać o konkretnych przykładach. My obserwujemy następców Kloca i nie możemy do środka pola znaleźć nikogo o podobnych umiejętnościach na jego miejsce.

14. (jackass) - Mają coś wspólnego z prawdą pogłoski mówiące, że aby zawodnik sprowadzony z zewnątrz "przyjął się" w drużynie musi uzyskać akceptację "grupy trzymającej władzę" w zespole (z kapitanem na czele)? Podobno niektórzy, będący dla niego zagrożeniem, rozstali się ze Stalą właśnie z powodu braku tej akceptacji...
- Szczerze mówiąc nie wiem nic na ten temat. I nie przypominam sobie, aby z zespołu odszedł ktoś, na kim zespołowi zależało, z powodu konfliktu. Wszyscy, którzy odchodzili, albo szli do ligi wyżej, albo nie prezentowali zadowalającej nas formy. Jedynym zawodnikiem, który odszedł wbrew naszej woli był Maciej Rusin. Ale zrobił to ze względu na pracę. Nic mi nie wiadomo na temat jakiejś złej atmosfery w drużynie.

15. (Andrzej Owczarski) - Dlaczego Stal od kilku lat gra nierówno - oprócz meczów dobrych, ma wpadki ze słabymi zespołami (powtarza się to regularnie)?
- To jest domena wszystkich polskich zespołów. Począwszy od ekstraklasy. Wszędzie są wahania formy. Ruch Chorzów wygrywa z wszystkimi i nagle "dostaje" 0-4 w ostatniej kolejce. Legia Warszawa przegrywa w Sanoku. Po prostu to nie tyczy się tylko Stali Rzeszów. Podobnie jest też z liderującym Motorerm, który poległ w Świdniku czy w Krakowie. Są mecze lepsze, gorsze, niejednokrotnie decydują niuanse. Mnie tylko martwi to, że te słabsze mecze przytrafiają się nam ze słabszymi przeciwnikami.

16. (nasciturus semper fidelis) - Nie wydają się Panu dziwne niektóre porażki z poprzednich sezonów (Ruch Chorzów, AKS Busko, Pogoń Leżajsk (0-3))?
- Z pewnością w tym pytaniu są pewne podteksty. Jeśli ktoś coś wie, niech przyjdzie i poda konkrety. Od razu sprawa znajdzie się w prokuraturze, my podziękujemy zawodnikom, zawiesimy ich. Czasami śmiać mi się chce z tego, co kibice nie wymyślą... Ja co prawda nie mogę wykluczyć, że zdarzają się takie mecze i że takie mecze miały miejsce także w naszym regionie, ale ja nie mam na to żadnych dowodów i podejrzeń. Poza tym do każdego przypadku należy podejść osobno. Nie wierzę, że Pogoń Leżajsk wygrała u nas nieczysto. Po prostu trener Kuźma za wszelką cenę chciał nam tutaj coś udowodnić. Poza tym my podeszliśmy do tego meczu lekceważąco (bo to niestety też jest nasze kolejne niepotrzebne zachowanie). Do tego Leżajskowi się poszczęściło - co strzał to bramka. Jeśli chodzi o majowy mecz z Buskiem to zostaliśmy po prostu "przekręceni" przez sędziego. Zresztą ta sprawa była głośna.

17. (sts) - Zapewne spotkał się Pan z zarzutami ze strony kibiców, iż niektóre wyniki Stali, postawa niektórych zawodników bezpośrednio powiązane są z wysokością kursów na dany mecz w zakładach sportowych. Może chciałby się Pan w jakiś sposób do tego odnieść?
- Jest jeden mecz, który rzucił mi się w oczy "pod tym kątem", ale to tylko domysły . Pamiętajmy jednak, że w tych zakładach są blokady. Ile taki zawodnik może zarobić w ten sposób? 500 złotych? I dla tych pieniędzy będzie ryzykował wywinięcie jakiegoś numeru? Trzeba być chorym, żeby zakładać, że w końcówce popełni się błąd w meczu z dużo słabszą drużyną, a do tej pory będzie remis. Nikt chyba nie sądził przed meczem, że w 90. minucie będzie remis. W ogóle w takie rzeczy nie wierzę.

18. (biało - niebieski) - Jak powszechnie wiadomo, nasi zawodnicy widywani są notorycznie w rzeszowskich pubach. Pytam więc, czy taki tryb życia powinni prowadzić profesjonalni sportowcy reprezentujący barwy Stali Rzeszów? Zamierza Pan coś z tym zrobić?
- Przy takich pytaniach prosiłbym o konkrety. Kto i gdzie? Dopiero wtedy można zastosować kary. Wszyscy mają w umowach zapis, że po 23 powinni być w domu, że nie mogą nadużywać alkoholu. Ale ja niestety nie będę jeździł po knajpach i śledził zawodników. Jeśli natomiast kogoś się złapie - zostanie surowo potraktowany.

19. (tylko_stal) - Ma Pan taki szeroki wachlarz działań mający za zadanie dyscyplinowanie zawodników?
- Jest ustalony regulamin, na podstawie którego można karać. Jednak tylko kilka razy był stosowany. Gdyż przesadzanie z wyciąganiem konsekwencji może odnieść odwrotny skutek. Można stworzyć niezdrową atmosferę, co pokazuje przykład Górnika Łęczna.

20. (jackass) - Czy zawodnicy popełniający szkolne błędy, mające znaczący wpływ na wynik końcowy spotkania, są obligowani do ponoszenia jakichś odczuwalnych kar pieniężnych?
- Po pierwsze. karę ponosi cały zespół. Po drugie, do tej osoby pretensje mają pozostali zawodnicy, gdyż zabiera pieniądze nie tylko sobie, ale także pozostałym i atmosfera robi się niezbyt ciekawa. Jeśli błąd nie jest umyślny, to nie można też takiego zawodnika skreślać.

21. (nasciturus semper fidelis) - Co Pan myśli o czystkach dokonanych przez trenera Kuźmę w zeszłym sezonie w Motorze Lublin?
- Trener Kuźma dokonał takich ruchów, jakie uważał za stosowne. Nie znam zespołu Motoru, nie wiem jak dobierał ludzi, ale skoro jest liderem to znaczy, że były to dobre posunięcia. Ostateczna ocena jednak przyjdzie po sezonie.

22. (Andrzej Owczarski) - Dlaczego trener Kuźma odnosi sukcesy w Motorze, a w Rzeszowie nie było Mu to dane?
- Uważam, że będąc w Rzeszowie również odnosił sukcesy. Zajęcie miejsca w czołówce tuż za Kolporterem, Cracovią, czy nasz wspólny awans do III ligi to według mnie sukces. Należy mu pogratulować pozycji lidera z Motorem, ale w Rzeszowie po jesieni też raz był pierwszy.

23. (nie ma miekkiej gry) - Czy abstrahując od altruistycznych zagadnień metafizycznego pietyzmu nieadekwatnie można pokusić się o stwierdzenie, że krzesełka na nowobudowanym stadionie przy ul. Hetmańskiej będą miały kolor biało-niebieski?
- Muszę powiedzieć, że już trzy razy w tym miesiącu interweniowałem w mieście i u prezesa Prygonia, by te krzesełka były biało-niebieskie. Są one już zamawiane i będą montowane na wiosnę w liczbie 3-5 tysięcy, gdyż taki jest regulamin. Ich kolor jest moim konikiem. Mam zapewnienie, że będą niebieskie lub biało-niebieskie.

24. (fanatyk) - Brakuje Panu aktywnego dopingu kibiców podczas meczów u siebie?
- Brakuje mi w ogóle kibiców. Uważam, że w takim mieście jak Rzeszów nie może być tak, że zainteresowanie meczem jest tylko wtedy, gdy przyjeżdża jakiś medialny rywal. Ale to jest choroba niestety całej polskiej piłki. Co się musi stać w Polsce, żeby zapełnić stadiony? Ręce opadają, gdy na meczu doskonale radzącego sobie w ekstraklasie Kolportera z niezłą drużyną Groclinu 15-tysięczne trybuny wypełnione są tylko do połowy. Dziwi mnie, że ludzie niby się pasjonują piłką, a na mecz nie przychodzą. Kibice Stali też narzekają, zadają pytania, ale na stadionie ich nie widać. Przez to wszystko się nakręca. Nie chodzą kibice, sponsorzy nie dają pieniędzy i nie ma wyników. Tworzy się swego rodzaju błędne koło. W tym sezonie w budżecie mamy minus 30 tysięcy jeśli chodzi o wpływy z biletów, w porównaniu do tego, czego spodziewaliśmy się przed sezonem. Nie można tego tłumaczyć słabszymi wynikami. W Niemczech kluby spadają z ligi i mają po 30 tysięcy ludzi na trybunach. W Polsce w takim wypadku przychodzi 500 osób.

25. (biało - niebieski) - Dziękuję za zwrócenie się w stronę Kibiców, którzy dzięki obniżeniu cen biletów mają możliwość dopingowania swojej drużyny. Ale czy można liczyć na to, że taka sytuacja utrzyma się na dłużej?
- Ceny biletów to jest kwestia względna. Okazało się, że czy one kosztują 7 czy 15 złotych - widzów jest tyle samo. Ważniejszy jest przeciwnik. Jeżeli jest wynik, dobra gra zawodników to kibic jest w stanie pogodzić się z wyższą ceną biletów. Trzeba pamiętać, że my, żeby zorganizować mecz piłkarski potrzebujemy minimum 5 tysięcy złotych. Żeby się odbył nawet jak nie ma kibiców. Trzeba zapłacić ochronie, sędziom, spikerowi, za prąd itp. My chcielibyśmy, żeby te wydatki były pokrywane właśnie dzięki wpływom z biletów. niestety nie zawsze tak jest. Poza tym jest masę naciągactwa, wchodzenia na lewe karty, przeskakiwania przez ogrodzenie. I nawet jak była obniżka cen to sam widziałem z 50 osób przechodzących przez siatkę.

26. (czesław) - Kto ma większy wpływ na politykę kadrową: Pan czy sponsor Tadeusz Kwieciński?
- Na politykę kadrową wpływ ma głównie trener. Tak było i tak jest. My tylko decydujemy czy nas na konkretnych zawodników stać. Tadeusz Kwieciński jest sponsorem kilku zawodników i ja kilku. Na pewno nie ma z naszej strony żadnych nacisków na trenera. Ja sam i Tadek Kwieciński o składzie meczowym dowiadujemy się od kierownika pół godziny przed meczem.  Ja nawet nie chciałbym ingerować w te kwestie, bo mógłbym popełniać niepotrzebne błędy. U nas zawsze skład, kadrę ustala pierwszy trener.

27. (paździoch) - Czym zajmuje się Pan na codzień, oprócz szefowania Stali?
- Na codzień zajmuję się prowadzeniem firmy. Jestem współwłaścicielem firmy, która prowadzi kilka sklepów, ma kilka nieruchomości, które wynajmuje. Oprócz tego posiadam również trzy kantory wymiany walut. Sekcją natomiast się zajmuję, bo lubię. Żadnych dochodów z tego nie mam.

- Dziękujemy za rozmowę i poświęcony czas.
- Ja również bardzo chciałbym podziękować Wam wszystkim, którzy zajmujecie się stroną, piszecie teksty. To jest praca taka jak moja - wynikająca z chęci zrobienia czegoś dobrego dla klubu. Nie z przymusu, tylko z dobrej woli. I za to należą się Wam słowa uznania. Ale także przede wszystkim za to, że ta strona jest prowadzona na tak wysokim poziomie merytorycznym. I oczywiście za to, że jesteście ze Stalą na dobre i na złe. W innych klubach ilość informacji na stronie często uzależniona jest od wyników drużyny... Wasz serwis jest natomiast bardzo profesjonalny i chwała za to, że poświęcacie swój wolny czas na jego redagowanie. Jeśli jest ktoś, kto ma jakieś zastrzeżenia, że może czegoś brakuje, to ja się pytam co sam zrobił dla klubu? Dla mnie to, co robicie to mistrzostwo świata.

(stal_rzeszów, Sąsiad Byłego Trenera)

REKLAMA
reklama