Damianów dwóch

3 Kwietnia 2010, godzina 13:03, autor:

Jeszcze przed wczorajszym meczem zarówno piłkarze Stali Sandeco Rzeszów, jak i Concordii Piotrków Trybunalskich mieli przysłowi

Jeszcze przed wczorajszym meczem zarówno piłkarze Stali Sandeco Rzeszów, jak i Concordii Piotrków Trybunalskich mieli przysłowiowy nóż na gardle. Spotkanie 24 kolejki było dla Stalowców kolejnym z serii być, albo nie być na drugoligowym froncie. Dodatkowo Biało-niebieskich podobnie jak to było w rundzie jesiennej wciąż trapi plaga kontuzji. Trener Andrzej Szymański nie mógł we wczorajszym meczu skorzystać, aż z sześciu zawodników, którzy bez problemu mogliby występować w podstawowej jedenastce Biało-niebieskich. Jakby tego jeszcze było mało do kontuzjowanych: Ukonu, Rzucidły, Fabianowskiego, Iwanickiego oraz pauzującego za żółte kartki Tomasika w czasie przedmeczowej rozgrzewki dołączył Wojciech Krauze.

Również trener Concordii - Zbigniew Karbownik narzekał przed meczem na brak w składzie kontuzjowanego Bartosza Kanieckiego oraz pauzującego za kartki Mariusza Zaora.

Niemając wiele do stracenia Stalowcy już od pierwszego gwizka sędziego Artura Lewandowskiego przeszli do ofensywy na bramkę Michała Kuli. Czterech napastników występujących w podstawowym składzie Biało-niebieskich raz po raz próbowało otworzyć wynik spotkania. Sztuka ta udała się w 21 minucie spotkania Damianowi Szali. Biegnący lewym skrzydłem Artur Chałas dośrodkował piłkę wprost na głowę młodego zawodnika Stali Sandeco. Pierwszy jego strzał bramkarz gospodarzy - Michał Kula jeszcze wybronił, jednak przy dobitce pozostał bezradny.

Nie minęły jeszcze dwie minuty od objęcia prowadzenia przez Stalców, a doskonałą okazję do zdobycia kontaktowej bramki miał obrońca Concordii Błażej Karasiak. Na szczęście jego strzał nie trafił w światło bramki.

W 56 minucie spotkania drugą bramkę dla Stali Sandeco zdobył Damian Wolański. Wprowadzony minutę wcześniej na boisko Paweł Kloc precyzyjnie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, ta uderzoną głową przez Wolańskiego, po rękach bramkarza  wpadła do siatki gospodarzy.

Uśpieni prowadzeniem dwóch bramek obrońcy Stali Sandeco, popełnili w 78 minucie błąd, który skrzętnie wykorzystał Stefan Potocki, ustalając wynik spotkania na 1:2 dla Rzeszowian.

Jeszcze przed tygodniem zapewne żaden kibic nie uwierzyłby, że duet Wolański - Szala zapewni w dwóch kolejnych spotkaniach 6 punktów. Wczorajsza wygrana pozwoli Stalowcom na złapanie oddechu i spokojne przygotowywanie się do przyszłotygodniowego meczu z Okocimskim KS Brzesko, na które już dzisiaj serdecznie zapraszamy.

REKLAMA
reklama