Cudowne ocalenie

14 Listopada 2005, godzina 16:48, autor: Grzegorz Szalacha

Dużo, bo aż 10 punktów zdobył podkarpacki kwintet w 15., ostatniej kolejce pierwszej rundy. Największa euforia po ostatnim gwizdku zapanowa

Dużo, bo aż 10 punktów zdobył podkarpacki kwintet w 15., ostatniej kolejce pierwszej rundy. Największa euforia po ostatnim gwizdku zapanowała w Stali Rzeszów. Drużyna z Hetmańskiej dokonała wielkiego wyczynu - potrafiła wygrać, choć Górnik wyrównał na 2-2 w... 91 minucie. STAL RZESZÓW – GÓRNIK WIELICZKA 3-2 (2-1)
1-0 Kobos (16), 2-0 Kobos (26, asysta Dragana), 2-1 Kwieciński (33, strzał z dystansu), 2-2 Suchan (90+1, głową, dobitka strzału Kwiecińskiego), 3-2 Łuczyk (90+2, asysta Dragana)

STAL: Pomianek 6 - Walat 5, Popiela 6, Łuczyk 7, Lebioda 6 - Kobos 8 (89. Brożek), Kędzior 5 (65. Sierżęga), Ogar 5 (75. Woźniak), Kloc 6, Wójcik 5 (69. Szymański) - Dragan 5.
GÓRNIK: Grabowski 5 - Powroźnik 6, Grodzicki 0, Księżyc 5, Szczepański 5 - Gruszka 5, Kwieciński 7, Baran 4 (61. Musiał), Cebula 6 – Skiba 4 (61. Suchan 5), Kozieł (69. Zegarek, 80. Weinar).
SĘDZIOWAŁ: Marcin Patyński (Kielce). ŻÓŁTE KARTKI: Dragan, Kędzior, Walat, Szymański, Kloc - Grodzicki. CZERWONA KARTKA: Grodzicki (86., druga żółta). WIDZÓW 300.
W 92, ostatniej minucie piątkowego meczu rzeszowianie za jednym zamachem załatwili dwie rzeczy; zapewnili sobie punkty i niesamowicie podbudowali morale. Oczywiście jesień nie była dobra dla stalowców, ale dzięki bramce Grzegorza Łuczyka piłkarze z Hetmańskiej nie będą jej rozpamiętywać przesadnie długo. .
W I połowie gospodarze mieli o wiele więcej do powiedzenia. Już w 1. min Jakub Dragan minął się z piłką w polu bramkowym Motoru. W 8. min po koronkowej akcji Karol Wójcik huknął z 18 m nad poprzeczką. Bohaterem tej części został Łukasz Kobos. Najpierw uruchomił „pokrętło w nodze”, okiwał trzech obrońców, po czym uderzył mocno z 15 metrów i rozpaczliwa interwencja Tomasza Grabowskiego na nic się zdała. Po 10 minutach było już 2-0. W środku pola piłkę przechwycił Łuczyk, podał do Dragana, a ten w tempo podał do wychodzącego na czystą pozycję Kobosa. Gracz miejscowych wyczekał, aż bramkarz zrobi przysiad, po czym uderzył sprytnie „fałszem”. Piłka przeleciała Grabowskiemu koło ucha i spokojnie wturlała się do siatki.
Po dwóch kwadransach Motor podniósł się z kolan. Zadabł o to Rafał Kwieciński, który z okolic narożnika pola karnego wymierzył na długi słupek. Piłka poszybowała w okolice „okienka”, Rafał Pomianek też, ale gol musiał paść. Motor próbował iść za ciosem i minutę przed przerwąa Rafał Grodzicki był blisko szczęścia. Gracz gości strzelał głową z 5 metrów. Pomianek pokazał klasę, a piłkarz z Lublina długo kręcił głową.
Po przerwie przyjezdni ostro nacierali i pod bramką Stali bywało gorąco. Już w 48. min Grodzicki huknął z kąta, piłka minęła Pomianka, na szczeście na jej drodze wyrósł Tomasz Walat i gola nie było. W 72. min bramkarz Stali nogami obronił kąśliwy strzał Kwiecińskiego. Stalowcy odgryzali się mocnymi strzałami z dystansu (dwa razy Paweł Kloc). W 86. min kompetencje Grabowskiego sprawdził Krzysztof Szymański. Po miucie rzeszowianie grali już w przewadze, ale największe emocje miały dopiero nadejść. Zadbał o to Michał Suchan, który „szczupakiem” dobił strzał Kwecińskiego. Na trybunach zapanowała konsternacja, ale Stal nie pogodziła się z losem. Do przodu ruszył Łuczyk i przymiarką z 13 metrów sprawił, iż w Rzeszowie przez zimę będzie się tlić wiara w awans do II ligi.
REKLAMA
reklama