Brawa dla kibiców – czyli podsumowanie meczu ze Zniczem

25 Marca 2012, godzina 23:17, autor:

  Trudno pisać o meczu, po którym każdy z kibiców w biało – niebieskich barwach oczekiwał zupełnie czegoś innego. Jaka

 

Trudno pisać o meczu, po którym każdy z kibiców w biało – niebieskich barwach oczekiwał zupełnie czegoś innego. Jaka jest sytuacja Stali Sandeco Rzeszów w II – ligowej tabeli każdy wie. Więc inny scenariusz jak pokonanie na własnym (czytaj Izo Arenie w Boguchwale) stadionie Znicza Pruszków był złym scenariuszem. O to wszystko mieli dziś zadbać piłkarze, których desygnował do gry Andrzej Szymański oraz kibice, o których doping jeszcze długo przed meczem prosili Ci pierwsi.

O to, że kibice wypełnią te założenia można było być już spokojnym około godzinę przed meczem. Wtedy to pod stadion Izo Areny w Boguchwale przyjechali kibice Stali i od razu głośnym dopingiem powitali wychodzących na rozgrzewkę piłkarzy Stali Sandeco.

Początkowe minuty spotkania to lekka przewaga piłkarzy Stali, którzy  bardzo dobrą sytuację mieli już na samym początku meczu. W 5 minucie piłkę w polu karnym Znicza przejął Tomasz Margol i strzałem z obrotu z narożnika pola bramkowego starał się pokonać bramkarza Znicza Misztala. Niestety dla kibiców Stali piłka minęła słupek bramki o centymetry.
Kolejne minuty I połowy przebiegały na walce obu jedenastek w środkowej części boisku. Bardzo rzadko, któraś z drużyn dochodziła do sytuacji bramkowych. A jak takie się zdarzały to strzały te były albo niecelne, albo bardzo słabe.
Najlepszą sytuację w  tej części gry mieli jednak przyjezdni. W 31 minucie w sytuacji sam na sam z bohaterem meczu w Puławach – Tomaszem Wietechą – znalazł się Paweł Bylak. Na szczęście dla Stalowców jego strzał był zupełnie nieudany i piłka minęła poprzeczkę bramki Stalowców o dobry metr. Na tym emocje w pierwszej połowie się skoczyły i obie jedenastki udały się do szatni.
W przerwie trener Znicza zdecydował się od razu na wprowadzenie do gry dwóch „świeżych” piłkarzy, którzy mieli za zadanie poprawić styl gry pruszkowian. I trzeba tu otwarcie powiedzieć, że im się to udało. Duże znaczenie miało na to wpływ zdarzenie z 22. minuty I połowy kiedy to kontuzji w przypadkowym starciu ze swoim kolegą doznał środkowy pomocnik Stali Sandeco – Tomasz Margol. Od tego momentu gra Stalowców w środkowej części boiska wyglądała mówiąc delikatnie – słabo.
Piłkarze Znicza widząc to zwietrzyli szansę na wywiezienie z Boguchwały kompletu punktów i zaczęli śmielej zagrażać bramce strzeżonej przez Wietechę. Bardzo groźną sytuacje pruszkowianie stworzyli w 74 minucie kiedy to ni to dośrodkowanie, ni to strzał jednego z zawodników Znicza Wietecha końcówkami palców przeniósł nad poprzeczkę. Jednak co najgorsze wydarzyło się w 82 minucie. Wtedy to Damian Jędryas zaatakował wchodzącego w pole karnego zawodnika Znicza i przeszkodził mu w oddaniu celnego strzału. We wszystko wmieszał się jednak arbiter i ku ogromnemu zaskoczeniu piłkarzy i kibiców Stali wskazał na punkt oddalony równo o 11 metrów od Wietechy. Rzut karny ! Jego pewnym egzekutorem był Przemysław Sztybrych  i Stal Sandeco miała tylko 7 minut na odrobienie strat.  Ostatnie minuty to jednak bardzo dobra gra w tyłach podopiecznych Mariusza Pawlaka i porażka Stali stała się niestety faktem.

Na koniec:
W poprzednim meczu Stali w Puławach mieliśmy jednego bohatera – Tomasza Wietechę. W meczu w Boguchwale tych bohaterów było bardzo dużo. Byli nim KIBICE STALI, którzy przez ponad 2 godziny głośnym dopingiem pomagali z całych sił podopiecznym Andrzeja Szymańskiego. Tym razem się nie udało. Ale możemy być pewni, że na następnych meczach w Boguchwale będzie tak samo - o ile nie lepiej - bo kibice już zapowiedzieli, że w Wielką Sobotę stawią się w jeszcze większej ilości na meczu z Jeziorakiem Iława.
Czas aby piłkarze w biało – niebieskich strojach również dali swym kibicom więcej radości. Do boju Stalo !
 

REKLAMA
reklama