Brakło skuteczności

11 Października 2010, godzina 10:34, autor:

O meczu z Puszczą można powiedzieć tylko tyle, że się odbył - powiedział na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Stali Sandeco. Było dużo wal

O meczu z Puszczą można powiedzieć tylko tyle, że się odbył - powiedział na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Stali Sandeco. Było dużo walki, momentami ostrej gry o każdy centrymetr boiska, niestety mimo dogodnych sytuacji brakło najważniejszego - goli. W wyjazdowym spotkaniu 12 kolejki II ligi wschodniej nasi piłkarze mimo, że byli faworytami tylko zremisowali z zajmującą przedostatnie miejsce w tabeli Puszczą Niepołomice.

Sobotnie spotkanie było debiutem nowego szkoleniowca Puszczy - Roberta Jończyka przed własną publicznością. Co ciekawe poprzedni mecz gospodarzy już pod wodzą nowego trenera zakończył się także bezbramkowym remisem. Jednak sobotni mecz mógł skończyć się różnie...

Mimo niskiej lokaty w tabeli miejscowi piłkarze nie zamierzali skupiać się wyłącznie na obronie własnej bramki i grze z kontry. Już od pierwszych minut próbowali zagrozić bramce Biało-niebieskich. Co mogło skończyć sie objęciem prowadzenia już w 2 minucie spoktania, na szczęście Tomasz Wietecha wybiegając z bramki utrudnił napastnikowi Puszczy wykończenie akcji i piłka przeleciała obok prawego słupka.

Stalowcy również przeprowadzili kilka groźnych akcji. Brakło jednak wykończenia. Jak chociażby w 26 minucie, gdzie do wbiegającego w pole karne Konrada Macy ładnie dogrywał Wojtek Fabianowski. Niestety piłka uderzona przez tego pierwszego minęła o centymetry światło bramki. W 36 minucie w podbramkowym zamieszaniu Fabianowski zagrał do Wojciecha Krauzego. Ten długo się nie zastanawiając silnie uderzył piłkę, która jeszcze po rękach bramkarza gospodarzy otarła się o słupek.

Przeprowadzane w międzyczasie akcje gospodarzy często kończyły się na obrońcach Stali Sandeco. Zwłaszcza świetnie dysponowany w sobotnim meczu Piotr Duda wiele razy rozmontował akcje zawodników z Niepołomic.

W 68 minucie meczu na uderzenie z dystansu zdecydował się Wojtek Krauze. Niestety mimo świetnego uderzenia piłka po raz kolejny jak zaczarowana o centymetry minęła światło bramki strzeżonej przez Tomasza Kwedyczenko. Dwie minuty później również na uderzenie z dalszej odległości zdecydował się napastnik Stali Sandeco - Konrad Maca. Strzał ten narobił bramkarzowi gospodarzy trochę kłopotów. Jednak ostatecznie piłka znalazła się w jego rękach.

Pod koniec spotkania zawodnicy Puszczy próbowali jeszcze zmienić losy tego spotkania na swoją korzysć, jednak ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i Stalowcy musieli w nienajlepszych nastrojach dopisać sobie tylko jeden punkt.

REKLAMA
reklama