Błąd na wagę dwóch punktów

24 Sierpnia 2006, godzina 08:09, autor:

Jeden błąd popełniony na początku drugiej połowy kosztował Stal stratę dwóch punktów. Gdyby jednak gospodarze wykorzystali choć

Jeden błąd popełniony na początku drugiej połowy kosztował Stal stratę dwóch punktów. Gdyby jednak gospodarze wykorzystali choć połowę stuprocentowych okazji, jakie sobie wypracowali, ta wpadka nie miałaby żadnego znaczenia dla losów meczu. Początek spotkania należał do gości, którzy osiągnęli optyczną przewagę i często gościli w okolicach pola karnego Stali. Nic jednak z tych wizyt nie wynikało, bo gospodarze skutecznie zamurowali dostęp do własnej bramki. Z upływem minut biało-niebiescy zaczęli odzyskiwać stracony teren i kilka razy pod bramką Krzysztofa Stężały zrobiło się gorąco. Najlepszą okazję na zdobycie bramki zmarnował Wojciech Fabianowski. Otrzymał on podanie od szarżującego po lewej stronie Krystiana Lebiody, ale uderzając z pierwszej piłki trafił w bramkarza Orląt. Strzał był tak silny, że piłka odbiła się od Stężały, a następnie od jednego ze stoperów drużyny przyjezdnej i ku rozpaczy miejscowych kibiców minimalnie mijając poprzeczkę, wyszła poza boisko. Później Stal kilka razy postraszyła rywali uderzeniami z dystansu. Uczynili to Krzysztof Szymański i Paweł Kloc, ale ich strzały nie znalazły drogi do bramki Orląt. Dobrą okazję mieli też Szymański pospołu z Tatarą, którzy wystartowali do centy Kloca. Niestety żaden z nich nie zdołał trafić w piłkę. Goście starali się odgryzać sporadycznymi kontrami, ale poza niecelnymi uderzeniami z dalszej odległości w wykonaniu Rafała Borysiuka, Pawła Pliszki i Marka Piotrowicza nie zdołali poważnie zagrozić Krzysztofowi Petrykowskiemu.

Po zmianie stron znów lekką przewagę osiągnęli przyjezdni, jednak nie stwarzali realnego zagrożenia. Niestety, w niegroźnej sytuacji Krzysztof Majda sfaulował Łukasza Gizę, a że cała sytuacja miała miejsce w polu karnym sędzia odgwizdał 'jedenastkę' dla Orląt. Jej pewnym egzekutorem był Piotrowicz.

Stal po utracie gola zaczęła cisnąć rywali i coraz częściej stwarzać bramkowe okazje. Z dystansu strzelali Kloc, Majda i Krzysztof Jabłoński, ale bez powodzenia. Idealnej okazji nie wykorzystał Marek Drozd, który nie umiał trafić czysto w piłkę, mając przed sobą tylko bramkarza gości. Sporo zamieszania było pod bramką Orląt, gdy Stal wykonywała rzuty rożne. Po jednym z nich strzał Daniela Popieli goście wybili z linii bramkowej. Ataki miejscowych przyniosły skutek w 82. min. Znów dobrze piłkę z rzutu rożnego dorzucił Kloc, doszedł do niej Wojciech Fabianowski i strzałem głową umieścił w bramce beniaminka. Ostatnie minuty były jeszcze bardziej emocjonujące. Stal napierała, ale drugiego gola strzelić już nie zdołała.

ZDANIEM TRENERÓW

Piotr Brzeziński, Stal - Ten remis traktuję jak porażkę. Nie można jednak wygrać meczu marnując tyle okazji. Do tego doszedł szkolny błąd Krzyśka Majdy, po którym straciliśmy bramki. Reasumując, to był słaby mecz w wykonaniu moich podopiecznych.

Marek Majka, Orlęta - Myślę, że na tle silnego rywala pokazaliśmy, że nie przypadkowo jesteśmy w III lidze. Szkoda, że korzystnego wyniku nie udało się utrzymać do końca. Z jednego punktu też jednak jestem zadowolony.

STAL Rzeszów 1 ORLĘTA Radzyń Podlaski 1 (0-0)
0-1 Piotrowicz (57. - karny)
1-1 Fabianowski (82.)

STAL: Petrykowski - Kosztyła, Popiela, Majda, Lebioda, Szymański (60. Reiman), Kędzior (72. Drozd), Kloc, Tatara (60. Szczoczarz), Jabłoński, Fabianowski

ORLĘTA: Stężała - Ślusarczyk, Pietroń, Krystosiak, Kaczorowski, Pliszka (82. Korneluk, Borysiuk, Gołąb, Piotrowicz, Giza, Pacholarz (52. Panek).

Sędziował Artur Lewandowski (Kraków). Żółte kartki: Stężała. Widzów 500.

Super Nowości z dnia 24_08_2006

(mr_x)

REKLAMA
reklama