Bezbarwnie, bez bramek

5 Września 2010, godzina 19:50, autor:

Kibice, którzy przyszli na to spotkanie nie byli świadkami porywającego widowiska. Wpływ na taki stan rzeczy miał fatalny stan muraw

Kibice, którzy przyszli na to spotkanie nie byli świadkami porywającego widowiska. Wpływ na taki stan rzeczy miał fatalny stan murawy. Boisko było grząskie i śliskie. Ale to tylko część prawdy. Sporo było niedokładności, błędów i niecelnych zagrań. Padł wynik bezbramkowy, ale tylko dlatego, że Gęśla i Piątkowski nie wykorzystali doskonałych sytuacji.

Mecz lepiej rozpoczęła Stal Sandeco. W 8 minucie po rzucie rożnym i ciekawym rozegraniu Duda strzelił nad poprzeczką. Później głową próbował jeszcze Fabianowski i dwukrotnie z dystansu strzelał Reiman, ale Stal Sandeco nie stworzyła sobie jakiś klarownych sytuacji. Tymczasem w 29 minucie w zamieszaniu podbramkowym szczęśliwe Wietecha złapał piłkę. Sytuacja z 39 minuty będzie się dzisiaj w nocy śniła Piątkowskiemu. Dostał piłkę na prawym skrzydle, pobiegł na bramkę Wietechy i choć nie był atakowany przez nikogo strzelił nad bramką. Po chwili w podobnej sytuacji znalazł się Gęśla a jego asystentem był Duda. Napastnik Stalówki strzelił jednak obok lewego słupka bramki Wietechy.

W przerwie na płycie boiska pojawił zespół, który w roku 2010 wywalczył trzecie miejsce w mistrzostwach Polski juniorów starszych. Uhonorowani zostali piłkarze, działacze oraz trener zespołu Marcin Wołowiec.

Niedługo po zmianie stron dobrą akcję przeprowadził Prokic, ale jego podanie do Fabianowskiego było niedokładne i Dydo złapał piłkę. W 61 minucie Krauze uderzył z dystansu i bramkarz Stalówki przeniósł piłkę nad poprzeczką. Minutę później doskonałą sytuację miał Reiman, ale jego strzał głową przeleciał nad poprzeczką. Stal Sandeco w końcówce próbowała jeszcze zmienić losy meczu, ale brakowało i pomysłu i dokładności a mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Warto podkreślić bardzo dobrą grę Tomasza Wietechy, który przez cały mecz bronił bardzo pewnie. Ponadto kolejny dobry mecz rozegrali Konrad Hus i Andreja Prokic. Tymczasem tylko tydzień pozostał do meczu ważniejszego niż wszystkie inne. Za siedem dni derby Rzeszowa.
.

(Nilon)

REKLAMA
reklama