A jednak można (relacja z Zamościa)

21 Września 2006, godzina 10:09, autor:

Pewna wygrana, niezła gra, ambicja i wola walki piłkarzy na boisku... Wreszcie kibice Stali mają powody do zadowolenia i odrobiny optymizmu. Hetman

Pewna wygrana, niezła gra, ambicja i wola walki piłkarzy na boisku... Wreszcie kibice Stali mają powody do zadowolenia i odrobiny optymizmu. Hetman nie miał w środowej potyczce z rzeszowianami nic do powiedzenia. A mimo nienajwyższej pozycji w tabeli, łatwym rywalem z pewnością nie był, gdyż obecność na ławce rezerwowych nowego, znanego z "twardej ręki" trenera Czesława Palika motywowała zamościan do jak najlepszego zaprezentowania się na boisku. Stal jednak szybko zdobyła bramkę, by później mądrze kontrolować grę, umiejętnie unicestwiać ataki przeciwnika i w końcówce go dobić.
Biało-niebiescy po raz kolejny wyszli na murawę w nieco zmodyfikowanym składzie. Tym razem zagrali systemem 4-5-1, z Markiem Drozdem na prawej obronie, Pawłem Wtorkiem jako ofensywnym pomocnikiem oraz dwójką młodzieżowców na skrzydłach. Nie pokazał się tym razem od pierwszych minut Damian Wolański, który ze względu na "sprawy uczelniane" nieco spóźnił się na mecz.

Spotkanie rozpoczęło się wyśmienicie dla gości. Już w czwartej minucie dokładną piłkę z drugiej linii zagrał Paweł Wtorek, a dysponujący znakomitą szybkością Łukasz Szczoczarz wyprzedził obrońców i pewnym strzałem w sytuacji sam na sam pokonał Marka Baranowskiego. Cztery minuty później doskonałą okazję do wyrównania zmarnowali Iwanicki z Pliżgą. Ten pierwszy ograł Krystiana Lebiodę, jednak zamiast strzelać na bramkę, zszedł do linii końcowej, skąd wycofał piłkę do nabiegającego Mariusza Pliżgi. Ten ostatni strzelił płasko obok wysuniętego Rafała Pomianka. Futbolówkę z linii bramkowej wybił na szczęście dla gości Daniel Popiela. To jednak wszystko, na co było stać w tym meczu zawodników Hetmana.

Rzeszowianie umiejętnie kontrolowali przebieg spotkania, przyjmując rywala na własnej połowie i skutecznie rozbijając próby ataków pozycyjnych gospodarzy, ze strony których jedynym zagrożeniem do końca spotkania były tylko rzuty rożne oraz anemiczne strzały zza pola karnego. Stal w drugiej części co chwilę wyprowadzała groźne kontry. W 60. minucie składną i efektowną akcję skonstruowali Wtorek, Kloc i Tatara. Niestety, ostro bita piłka w pole karne przez tego ostatniego była minimalnie za wysoka, przez co Szczoczarz nie mógł dopełnić formalności. Kwadrans przed końcem "Szczotka" zszedł za bardzo do końcowej linii i jego strzał z ostrego kąta nie zrobił wrażenia na golkiperze gospodarzy. Podmęczeni piłkarze Hetmana coraz bardziej pozwalali rozwijać skrzydła przeciwnikom. W 79. minucie Szczoczarz krótko rozegrał róg do Kloca, ten zacentrował wprost na głowę Drozda, który idealnie uderzył w długi róg. Zwycięstwo zostało przypieczętowane, a 6 minut później jego rozmiary jeszcze wzrosły dzięki dwójce rezerwowych. Jabłoński precyzyjnie obsłużył Fabianowskiego, który efektownie ograł Wachowicza i znajdując się oko w oko z Baranowskim postawił "kropkę nad i". Chwilę potem swój niezły występ celnym trafieniem potwierdzić mógł Kacper Tatara. Piłka po jego uderzeniu zza pola karnego poszybowała jednak tuż nad spojeniem.

Cały zespół Stali zaprezentował się obiecująco, a z roli reżysera gry bez zarzutu wywiązał się Paweł Wtorek. Druga victoria z rzędu, a przede wszystkim fakt, iż została ona odniesiona w niezłym stylu jest na pewno dobrym prognostykiem przed sobotnim pojedynkiem z krakowskim Hutnikiem, po którym należałoby do swojego dorobku w tabeli dopisać trzy kolejne oczka.

(stal_rzeszów)

REKLAMA
reklama