„Znów zabrakło skuteczności”

3 Października 2005, godzina 09:25, autor:

Za nami kolejny mecz na wyjeździe, gdzie Stal grała w piłkę, a przeciwnik jej tylko przeszkadzał. Szkoda, że nie ma to odzwierciedlenia w najw

Za nami kolejny mecz na wyjeździe, gdzie Stal grała w piłkę, a przeciwnik jej tylko przeszkadzał. Szkoda, że nie ma to odzwierciedlenia w najważniejszej kwestii jaką jest wynik meczu. Ten na pewno nie zadowala naszej drużyny, ponieważ znów nie udało się zmniejszyć straty punktowej do dwóch liderujących drużyn ze Stalowej Woli i Świdnika. Miejmy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach Stal poprawi skuteczność – szczególnie w grze na wyjazdach, bo dobra gra w polu jest, sytuacje bramkowe są, ale goli jak na lekarstwo…
Oto dwie „gorące” po meczowe wypowiedzi:
 
Trener gospodarzy Stanisław Maj:
Szczerze mówiąc zespół Stali Rzeszów był zdecydowanie lepszy. Bardzo dobrze rozgrywali piłkę w polu, ale tego się właśnie spodziewałem, bo Stal co rok walczy o wejście do II ligi. Zdawałem sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko i remis przed meczem przyjąłbym w ciemno. Z drugiej strony trochę szkoda tych niewykorzystanych sytuacji, które co prawda były po kontrach, ale mogły przynieść nam sukces w postaci zwycięstwa. Gdyby Banaszek w sytuacji trzech na jednego podał dokładniej piłkę mogliśmy znów objąć prowadzenie – powinniśmy takie okazje wykorzystywać. Na szczęście goście też nie grzeszyli skutecznością.
Nie mogliśmy zagrać otwartej piłki przeciwko Stali, ponieważ są wybiegani, lepiej wyszkolenie technicznie - dużo lepiej od nas rozgrywają piłkę. Podbudowani tym wynikiem w następnym meczu spróbujemy powalczyć w Lublinie z Motorem o kolejne punkty – pomimo braków kadrowych w naszej drużynie.
 
Michał Zajdel: Znów zabrakło skuteczności. W pierwszej połowie stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji. Mogliśmy strzelić bramki, ale to gospodarze po dosłownie jednej akcji zdobyli gola „do szatni”. W drugiej połowie również stwarzaliśmy spore zagrożenie pod bramką AKS’u i choć nie mieliśmy już tak dużo sytuacji „stuprocentowych” jak w pierwszej połowie to powinniśmy ten mecz spokojnie wygrać. Chyba troszkę za bardzo „pchaliśmy się” środkiem boiska i za mało było strzałów z dalszej odległości. Sytuacje bramkowe, które mieli gospodarze pod koniec meczu wynikały z tego, że zaatakowaliśmy praktycznie całą drużyną, dążąc za wszelką cenę do zdobycia zwycięskiej bramki. Przez to trochę się odkryliśmy, a przeciwnicy przy nadarzających się okazjach groźnie kontratakowali. Ciężko się gra kiedy przeciwnik cały mecz gra cofnięty i nastawia się na obronę, zagęszczając linie defensywne. Mimo wszystko w pierwszej połowie mieliśmy takie sytuacje, że mecz mógł się całkiem inaczej ułożyć – mogliśmy spokojnie kontrolować grę. Szkoda, bo rozmawialibyśmy teraz w całkiem innych nastrojach.
 
Michał znów rozegrał dobry mecz - szkoda, że bez "łupu" bramowego

(Heron)

REKLAMA
reklama